To był koniec lipca i państwo Kowalscy właśnie byli po
obiedzie. Pani Krystyna nasypywała do pojemnika pierniki od producenta Dr Gerarda, które to kupiła w sklepie
osiedlowym, a tak lubiane przez jej rodzinę, do spróbowania kupiła ona także
krakersy oczywiście od tego samego producenta, a tak zachwalane przez panią
ekspedientkę. Po wykonaniu tej czynności postawiła ona te słodkości na stół.
Pan Witold znając już smak pierników sięgnął najpierw po krakersy i po chwili
wypowiedział ''bardzo smaczne tak jak i pierniki, ten producent Dr Gerard zna
się na rzeczy i wyrabia same smakowitości''. Po chwili już cała rodzina
degustowała się pysznościami. Pani Krystyna po degustacji rzuciła mężowi, że to
już najwyższy czas aby wybrać się do lasu na zbiór jagód. Pan Kowalski dobrze
znał zamiłowanie żony do robienia zapraw na zimę i wiedział, że ten wyjazd jak
się zaczął sezon na jagody to nie skończy się na jednorazowym wyjeździe. Pan
Witold nie przepadał za bardzo za zbieraniem jagód, jego pasją było wędkarstwo
i grzybobranie, choć nie przepadał za zbieraniem jagód jak już wspomniałem nie
dawał po sobie dawać znać żadnego zniechęcenia, bo chociaż nie lubił ich
zbierać to cenił je za walory smakowe i bardzo przepadał za pierogami z
jagodami i czuł się zobowiązany pomóc żonie. Pani Kowalska należała do
wprawionych zbieraczek i potrafiła je bardzo sprawnie zbierać i oprócz tego, że
tak sprawnie szło jej to zbieranie to lubiła przebywać w lesie. Teraz pani
Kowalska zaproponowała ich pierwszy w tym roku wyjazd na jagody w najbliższą
sobotę z samego rana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz