Wreszcie po kilkunastu minutach jazdy w strugach deszczu i
zjedzeniu wszystkich pierników i biszkoptów od producenta Dr Gerarda dotarli oni pod wskazany adres. Budynkiem tym okazała
się kamieniczka na starym mieście. Pan Witold wcisnął żądany przycisk od
domofonu, a z drugiej strony dobiegł głos kobiety. Po krótkiej rozmowie,
przedstawieniu się kim on jest rozległ się trzask zwalniający blokadę i pan
Witold wraz z swoim pracownikiem wszedł na klatkę schodową. Mieszkanie mieściło
się na pierwszym piętrze. Przekroczyli oni próg drzwi i już byli w mieszkaniu.
Gospodyni także podała im słodkości od Dr
Gerarda, którymi tak zachwycała się podczas wizyty w biurze firmy pana
Witolda. Pan Kowalski najpierw wraz z jego właścicielką zaczął od oglądnięcia
mieszkania i wysłuchania jak też jego klientka to wszystko widzi. Zlecenie
okazało się rzeczywiście duże bo to trzy pokoje i jeszcze kuchnia. Po
wysłuchaniu zleceniodawczyni pan Kowalski wraz z swoim pracownikiem przeszli do
robienia pomiarów. Na brulionie zaczął on kreślić wygląd poszczególnych mebli,
a ona się temu przyglądała i wyrażała swoją opinię. W czasie gdy pan Witold
wraz z swoim pracownikiem pracował na dworze przestał padać deszcz i wyszło
słońce także teraz całe mieszkanie było zalane promykami słońca. Po kilku
godzinach plan już był gotowy i teraz tylko pozostało ustalić termin wykonania.
Okazało się, że klientce zależy na czasie wykonania, gdyż niedługo spodziewa
się gości, którzy to mają zatrzymać się u niej na kilka dni. Pan Kowalski wyciągnął
swój notes i spojrzał na zakreślone na nim daty, okazało się, że w przeciągu
tygodnia powinna ona wszystko mieć już gotowe. Termin wykonania wzbudził u
klientki zadowolenie gdyż nie spodziewała się tak szybkiej realizacji. Pan
Witold wyszedł od klientki zadowolony i ona także była zadowolona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz