środa, 12 sierpnia 2015

Zlecenie cz.2

Wreszcie po kilkunastu minutach jazdy w strugach deszczu i zjedzeniu wszystkich pierników i biszkoptów od producenta Dr Gerarda dotarli oni pod wskazany adres. Budynkiem tym okazała się kamieniczka na starym mieście. Pan Witold wcisnął żądany przycisk od domofonu, a z drugiej strony dobiegł głos kobiety. Po krótkiej rozmowie, przedstawieniu się kim on jest rozległ się trzask zwalniający blokadę i pan Witold wraz z swoim pracownikiem wszedł na klatkę schodową. Mieszkanie mieściło się na pierwszym piętrze. Przekroczyli oni próg drzwi i już byli w mieszkaniu. Gospodyni także podała im słodkości od Dr Gerarda, którymi tak zachwycała się podczas wizyty w biurze firmy pana Witolda. Pan Kowalski najpierw wraz z jego właścicielką zaczął od oglądnięcia mieszkania i wysłuchania jak też jego klientka to wszystko widzi. Zlecenie okazało się rzeczywiście duże bo to trzy pokoje i jeszcze kuchnia. Po wysłuchaniu zleceniodawczyni pan Kowalski wraz z swoim pracownikiem przeszli do robienia pomiarów. Na brulionie zaczął on kreślić wygląd poszczególnych mebli, a ona się temu przyglądała i wyrażała swoją opinię. W czasie gdy pan Witold wraz z swoim pracownikiem pracował na dworze przestał padać deszcz i wyszło słońce także teraz całe mieszkanie było zalane promykami słońca. Po kilku godzinach plan już był gotowy i teraz tylko pozostało ustalić termin wykonania. Okazało się, że klientce zależy na czasie wykonania, gdyż niedługo spodziewa się gości, którzy to mają zatrzymać się u niej na kilka dni. Pan Kowalski wyciągnął swój notes i spojrzał na zakreślone na nim daty, okazało się, że w przeciągu tygodnia powinna ona wszystko mieć już gotowe. Termin wykonania wzbudził u klientki zadowolenie gdyż nie spodziewała się tak szybkiej realizacji. Pan Witold wyszedł od klientki zadowolony i ona także była zadowolona. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz