czwartek, 13 sierpnia 2015

Zachowane wspomnienia


       Jakiś czas temu miałam nieco więcej czasu wolnego i zabrałam się za porządki w szufladach. Każdy z nas pewnie ma w swoim domu takie szuflady gdzie ląduje wszystko od ładowarek, przez śrubki do nieprzeczytanych listów. Tak, każdy z nas ma nieco z chomika, a bo to się może przyda, a to takie ładne, a to nie moje i tak zawsze znajdzie się wymówka żeby dalej przechowywać niektóre niepotrzebne rzeczy. Ale wracając do samej szuflady, muszę się przyznać, że bardzo dawno do niej nie zaglądałam, szczerze to co najmniej dwa lata, aż wstyd o tym mówić i pisać  :) Jednak nadszedł ten dzień w którym miałam się z nią "rozliczyć". Byłam bardzo wymagająca i bezwzględna  wobec siebie i rzeczy które się tam znalazły. Jadnak znalazłam w niej coś co przywróciło wspomnienia, a mianowicie duży zeszyt mojej babci z przepisami. Pożółkłe kartki w środku, ręcznie pisane przepisy, część ślicznie ozdobionych. Moja babcia była kucharką, cukiernikiem i smakoszem w jednym. To co robiła, robiła z pasją i z zamiłowania. Gotowanie i pieczenie to było jej całe życie. Do tej pory pamiętam zapach ciast jak wchodziło się do dziadków do domu, blachy które leżały na piecu kaflowym a w nich babcine cudowności, które czekały żeby je tylko zjeść. Babcia zawsze mi powtarzała, "kochanie do gotowania i pieczenia używaj tylko najwyższej jakoś składników, a po ugotowaniu lub upieczeniu poczujesz różnice" i tak było. Babcia składniki dobierała bardzo starannie, nie musiały być to najdroższe produkty jednak musiały być bardzo dobrej jakości. I tak natchniona wspomnienia o babci i jej kunszcie gotowania i pieczenia, zabrałam się za przygotowywanie ciasta, które tak uwielbiłam i które babcia zawsze dla mnie przygotowywała. Oczywiście najpierw uporałam się z moją szufladą, żeby nie mieć zaległości i dopiero potem przeszłam do działania.

        Przygotowując odpowiednie składniki do ciasta wybrałam tak jak babcia mówiła, te najlepszej jakości. A moim zdaniem (i chyba nie tylko moim ;)) produkty Dr Gerard nadają się idealnie. Wybrałam biszkopty i markizy ponieważ to te ciasteczka były mi potrzebne do przygotowania mojego ciasta.
      Ciasto wyszło idealne, takie jak babcine, co prawda nie mogłam go zjeść razem z nią, ponieważ już dawno odeszła, ale zostawiła mi coś równie cennego, dużą część życia,  zeszyt z którym się nigdy nie rozstawała i wspomnienia o niej które zostaną ze mną na zawsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz