piątek, 14 sierpnia 2015
Wyścig
Mój zięć od dwóch lat regularnie biega, a co za tym idzie uczestniczy w przeróżnych wyścigach. Ostatni w którym uczestniczył odbywał się niedaleko naszego miejsca zamieszkania. Tak więc postanowiliśmy pojechać razem z nim i wspierać go podczas biegu, mam tutaj na myśli moją całą rodzinkę. Pojechaliśmy nieco wcześniej żeby zięć mógł się przygotować zarówno psychicznie jak i fizycznie. Poszliśmy razem z nim po odbiór numeru startowego oraz innych gadżetów przewidzianych w ramach uczestnictwa w biegu. Byliśmy bardzo miło zaskoczeni organizacją całego przedsięwzięcia oraz ilością osób w tym uczestniczących. Przy okazji wspierania naszego usportowionego członka rodziny mieliśmy również okazję pooglądać lokalne stragany, które reklamowały nasz region i produkty stąd pochodzące. Kiedy nadeszła godzina startu i wszyscy biegacze byli gotowi do tego żeby wystartować zaczęliśmy głośno dopingować każdego z uczestników, jednak naszego chłopca najbardziej :) Na jego powrót i przekroczenie linii mety nie czekaliśmy długo ponieważ pierwsi biegacze wkroczyli na matę trzydzieści minut później, a nasz biegacz dziesięć minut za nimi. Bardzo dumni z niego i jego osiągnięć pobiegliśmy mu pogratulować tak dobrego wyniku i wytrzymałości. Kiedy już doszedł do siebie i nieco ochłonął z uśmiechem na buzi zapytał mnie czy czasami nie mam dla niego malutkiej, słodkiej niespodzianki, którą on tak lubi. Oczywiście, że miałam. Słodycze Dr Gerarda lubi każdy z nas, a mój zięć wręcz za nimi przepada. Z przyjemnością zajadał ciasteczka z nadzieniem czekoladowym i draże, uzupełniając tym samym poziom cukru we krwi tak potrzeby po wysiłku. Wszyscy razem spędziliśmy dzień w swoim towarzystwie oraz na świeżym powietrzu z czego się bardzo cieszyliśmy i juz planowaliśmy kolejne wsparcie dla naszego biegacza. :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz