Wczoraj przyjazd, przywitanie, zapoznanie się z uczestnikami
wyścigu, jak również współlokatorami w pokoju i psychiczne przygotowanie na
pierwszej odprawie do tego co nas dzisiaj czeka na placu manewrowym. Po śniadaniu
i porannej odprawie o godz. 9:30 pod hotel podjechał autokar, który zawiózł nas
na wspomniany wcześniej plac manewrowy do nauki jazdy samochodem.
Po wyjściu z autokaru promienie słoneczne oblały nas swym
żarem, na szczęście na obrzeżach placu rozstawione były duże namioty, które choć
trochę chroniły nas przed warem z nieba.
Pod namiotami rozstawione były krzesła i stoły na których
leżały plastikowe talerzyki, a na talerzykach, na pewno nie zgadniecie!
Oczywiście produkty firmy Dr Gerard, takie jak: kruche
ciasteczka, markizy, krakersy.
Pod namiotami również rozmieszczona była wystawa sprzętu rehabilitacyjnego
dla niewidomych i niedowidzących, jak również duża ilość wody mineralnej w
butelkach gdyż w takim upale organizm potrzebuje wody. Na miejscu zostaliśmy
podzieleni na cztery grupy, każda grupa miała przydzielony kolor, moja grupa
była grupą czerwonych i kolejno kolorami wywoływano nas do aut na placu.
Pozostałym grupom organizowano czas pod namiotami, oglądanie
i zapoznawanie się ze sprzętem rehabilitacyjnym. Po za pokazem Organizator
wypełniał nam czas grami i zabawami w grupach.
W wolnych chwilach siadaliśmy przy stolikach rozkoszując się
ciastkami Dr Gerarda i przy tym zalewając się dużymi ilościami wody mineralnej,
tak niesamowicie grzało.
Organizator nie tracąc czasu na dojazdy do hotelu na obiad,
zamówił jedzenie z kateringu na plac manewrowy pod namioty. Warunki co prawda
polowe, ale obiad smakował wyśmienicie.
Po obiadku półgodzinna sjesta i dalej kolejna grupa poszła do
boju za kierownicą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz