Pan Witold wraz z żoną prowadzi zakład stolarski.
Odziedziczył go pan Kowalski po swoim ojcu, który to przeszedł na emeryturę.
Mieści się on obok ich domu jednorodzinnego na obrzeżach miasta. Pan Witold
zatrudnia trzech pracowników. Są to fachowcy znający się na stolarstwie, pan
Kowalski jest zadowolony z ich pracy. Park maszynowy jaki odziedziczył pan
Witold był już leciwego wieku, więc go wymienił i teraz to była nowoczesna
stolarnia. Pani Krystyna prowadziła biuro i zajmowała się także przyjmowaniem
klientów. Właśnie do ich biura weszła kobieta i pani Kowalska poprosiła ją o
zajęcie miejsca w fotelu. Ową osobą okazała się przyszła klientka, Pani
Krystyna zaparzyła dla niej kawy, gdyż taki napój zażyczyła sobie klientka, a
do niej podała na półmisku pierniki i biszkopty od sprawdzonego producenta Dr Gerarda. Owa pani chciała na nowo
umeblować całe mieszkanie nowymi meblami. Ustalono iż jutro z samego rana
przyjedzie do niej jej mąż z pracownikiem w celu zrobienia pomiarów i przyjrzeniu
się sprawy z bliska. Owa pani była zadowolona, że ma to nastąpić tak szybko. Po
wyjściu klientki pani Krystyna poszła do męża z nowym zamówieniem. Pan Witold
nie krył zadowolenia ze zlecenia bo rzadko wyrabia meble dla całego mieszkania.
Przyszedł dzień wyjazdu pana Witolda na pomiary i zrobienia wstępnego projektu
mebli u klientki, wziął on z sobą miary i papier do kreślenia projektu. Zasiadł
on za kierownicą samochodu, a obok niego jego pracownik. Podczas jazdy jedli
oni sobie pierniki i biszkopty, które to wziął pan Witold z biura. Na dworze
padał deszcz ale oni byli weseli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz