czwartek, 13 sierpnia 2015

Naprawiona rura


   

    Nieszczęścia chodzą parami. Niestety. Jest to już chyba udowodnione naukowo i w moim przypadku zawsze zdarza się w najmniej oczekiwanym momencie. Tak było i tym razem. Wraz z moją rodziną szykowaliśmy się na urlop. Zarezerwowaliśmy piękne domki nad naszym polskim morzem, pogoda również zapowiadała się znakomicie. Jednak los chciał żebyś nieco dłużej zostali w domu... Tak, przed samym naszym  wyjściem z domu rozszczelniła się rura w łazience i mieliśmy małą powódź. Z wodą udało nam się szybko uporać, jednak ani ja ani mój mąż, który jest złotą rączką i potrafi naprawić prawie wszystko, tym razem nie dał rady. Niestety nie miał odpowiednich części ani sprzętu żeby wymienić to nieszczęsne ustrojstwo. Tak więc długo nie myśląc zaczęliśmy szukać numeru do naszego pana Rysia- hydraulika. Dodzwoniliśmy się do niego, ale niestety był na urlopie poza miastem. ( Tak ja pisałam nieszczęścia chodzą parami...) Obiecał nam jednak wysłać numer do swojego dobrego kolegi, który również jest fachowcem w tej branży.
 
      Pan Irek przyjechał do nas najszybciej jak tylko mógł i pomógł nam w tej nieszczęśliwej sytuacji. Wymienił rurę uszczelnił wszystko i dokładnie sprawdził również inne rury i wężyki tak, żeby nic nie wydarzyło się podczas naszej nieobecności. Kiedy skończył , poczęstowaliśmy go herbatą i naszymi ulubionymi słodyczami Dr Gerarda, na talerzyku leżały markizy,draże, wafelki i inne,  pan Irek widząc te słodkości uśmiechnął się szeroko i powiedział nam, że również on z żoną uwielbiają te słodycze i żona często je podaje podczas popołudniowej herbatki. Wszyscy jednomyślnie zgodziliśmy się, że są to bardzo pyszne produkty i poprawiają humor nawet w najgorszej sytuacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz