Nieplanowane spotkanie.
Wydarzyło się to na początku lipca kiedy to ja się szykowałem na osiemnaste urodziny koleżanki. Podczas gdy siedziałem w sobotni poranek przy kawie i podjadałem swoje ulubione pierniki i biszkopty Dr Gerarda, które tak uwielbiam, zadzwonił telefon. Kiedy podniosłem słuchawkę, odezwała się właśnie koleżanka, do której miałem iść na imprezę. Po głosie poznałem, że coś się stało. Przeczucie mnie nie myliło, gdyż okazałosię, że właśnie jej brat miał wypadek samochodowy i w związku z tym impreza jest odwołana.
Oczywiste, że w takiej sytuacji imprezę trzeba odwołać.
Po zjedzeniu łakoci Dr Gerarda, wpadł mi do głowy pomysł, że skoro impreza u koleżanki odwołana, to można u mnie zorganizoeać prywatkę.
Wykonałem kilka telefonów do koleżanek i kolegów i zebrałem paczkę dwunastoosobową, która wyraziła chęć na takie spotkanie.
Imprezę rozpoczęliśmy o godzinie 17-tej. Wszyscy punktualnie się wstawili. Każdy w miarę swoich możliwości przyniósł ze sobą coś do jedzenia, a napoje to ja zorganizowałem.
Po wyłożeniu przyniesionych reklamówek przez koleżeństwo okazło się, że jedzenia to wystarczy na pięć takich imprez, a największym zaskoczeniem okazały się słodycze, bo wszyscy przynieśli słodycze Dr Gerarda. Koleżanki szybko przygotowały stół, na iktórym królowały pierniki, biszkopty różnego smaku, krakersy i kruche ciasteczka nadziewane czkoladą.
Sprawnie przygotowały różnego rodzaju sałatki z przyniesionych produktów i po wyłożeniu kilku butelek alkocholu, rozpoczęliśmy imprezę.
Wszyscy bawili się miło i kulturalnie, czego dowodem było, że impreza skończyła się około piątej rano.
Wszyscy przyżekoliśmy, że taką imprezę będziemy musieli powtórzyć za rok, a może będzie to cykliczne spotkanie naszej paczki.
Znów się okazało, że nieplanowane imprezy wypadają najlepiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz