Kolejny dzień to już sama podróż. O godz. 9:00 wyszliśmy na
autobus podmiejski, aby dojechać do dworca PKS. Autobus do Łodzi odjeżdżał
dopiero o godz. 11:55, więc mieliśmy dużo czasu aby obejść pobliskie sklepiki i
zobaczyć co mają ciekawego.
Po obejściu sklepowych witryn spoczęliśmy na ławeczce pod
wiatą na stanowisku z którego odjeżdżał nasz autokar. Mając pół godziny do
odjazdu wyciągnęliśmy wcześniej kupione na podróż ciastka firmy Dr Gerard takie
jak: biszkopty i krakersy. O tej porze nie było mowy o głodzie, a jedynie
delektowaliśmy się tymi wyśmienitymi ciastkami, popijając wodą mineralną.
Słoneczko przypiekało niemiłosiernie dlatego skryliśmy się pod dach wiaty.
Czas oczekiwania na odjazd z ciastkami Dr Gerarda upłynął
bardzo szybko.
Na stanowisko podjechał elegancki autokar relacji Koszalin –
Łódź. Najbardziej ucieszyła nas klimatyzacja w autokarze, ponieważ na dworze
temperatura dochodziła do 30 stopni C.
Podróż do końca mieliśmy wygodną, spokojną i bezpieczną no i
jeszcze smaczną za sprawą biszkoptów i krakersów Dr Gerarda.
Po dotarciu na dworzec w Łodzi spotkała nas niemiła
niespodzianka, najbardziej przykre, że miejscowi nie potrafili wytłumaczyć jak
mamy dojechać do hotelu. Remont kładki i roboty drogowe i zmiana trasy autobusu
utrudniły nam dotarcie do hotelu w którym byliśmy zakwaterowani.
Po problemach z dojściem do odpowiedniego przystanku, w końcu
dotarliśmy do hotelu w którym oczekiwała na nas spora grupa ludzi tj.
organizatorzy Wyścigów samochodowych, jak również uczestnicy przybyli przed
nami. Na samym wejściu przy recepcji przywitał nas sam organizator Mateusz i
kilka innych osób, atmosfera była bardzo miła i radosna. Wszyscy uśmiechnięci i
podekscytowani rozpoczynającymi się
następnego dnia przygotowaniami do niedzielnych Wyścigów samochodowych
Głucho Niewidomych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz