poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Awaria cz.2

Pan Witold miał już swoje miejsce na parkingu, wykupił on je jeszcze gdy było budowane osiedle i teraz nie miał kłopotu z parkowaniem. Podszedł on do swojego samochodu spojrzał na niego, samochód  już miał swoją młodość dawno za sobą ale pan Kowalski sobie go cenił za bezawaryjność. Teraz włożył kluczyk w zamek drzwi i przekręcił go, lekkie odciągnięcie i drzwi stanęły otworem. Zasiadł on za kierownicą, a torbę z śniadaniem położył na fotelu obok. Przekręcił kluczyk w stacyjce samochodu i samochód zaskoczył donośnym warkotem, następnie włączył radio, jego zakres był ustawiony na ulubioną stację pana Witolda. Włączył pierwszy bieg i ruszył z miejsca, z włączeniem się do ruchu nie miał problemu gdyż to była wczesna godzina. Silnik miarowo pracował i pan Witold skupiał się na drodze. Gdzieś w połowie drogi zaczęło się dziać coś złego z silnikiem, zaczął on pracować niemiarowo i kasłać aż w końcu zatrzymał się. Pan Kowalski próbował kilkakrotnie go włączyć, jednak nie przynosiło to skutku. Oglądnął się za siebie, z tyłu widział jak zaczyna tamować ruch i zaczyna się tworzyć korek. Pomyślał muszę zepchnąć samochód na pobocze. Na poboczu pan Witold zaczął nerwowo myśleć co dalej ma robić, sięgnął po torbę ze śniadaniem i wydobył stamtąd pierniki oraz markizy od Dr Gerarda i zaczął je chrupać. Po chwili wszystko wydało mu się jasne, przecież jego szwagier ma zakład naprawy samochodów. Zadzwonił więc do niego, po krótkiej rozmowie szwagier jego oświadczył mu, że właśnie wysyła lawetę do niego. Po kilkunastu minutach nadjechała laweta i teraz jego samochód był wtaczany na nią. Pan Witold korzystając z okazji, że warsztat samochodowy jego szwagra znajduje się w mieście w którym to on pracuje więc zabrał się razem. Podczas pracy zadzwonił jego szwagier i oznajmił mu, że usterka jest niegroźna i będzie mógł odebrać już gotowy po pracy. Pan Witold bardzo się ucieszył. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz