piątek, 14 sierpnia 2015

Wacuś - ZUCH!




   Piszę do was kochani rodzice, ale nie jestem przekonany czy ten list do was dojdzie, bo skończyły mi się pieniądze i nie mam na znaczek. Wpadłem więc na taki pomysł, aby wrzucić kopertę z kartką do
2
ładnej buteleczki i wrzucić do tego strumyka który przepływa przez nasze obozowisko. Ozdobiłem tę buteleczkę osobiście i przekonany jestem, że jak ktoś ją zobaczy, to wyłowi i nie będzie takim sknerą, żeby żałować mi tych parę groszy na znaczek. Czyli że wyśle ten list do was, za co z góry dziękuję jemu – lub jej – i listonoszowi.

   Najwięcej pieniędzy wydałem na ciastka, które kupuję w pobliskim sklepiku. Są takie smaczne, że podobnych to chyba nigdy w życiu nie jedliście. Produkuje je firma Dr. Gerard. Ja kupuję sobie biszkopty. Smakują one nie tylko mnie, bo jak schowam je sobie w skrytce, to rano już ich nie ma. Stąd przypuszczam, że ktoś mi je
Podkrada, bo mu też bardzo smakują. Kiedyś odkryłem przez przypadek, że w innym namiocie również ktoś ma taką skrytkę, lecz po za tymi moimi były tam też krakersy. Jak ją odkryłem, to sam zgłupiałem, czy ja czasem się z tymi skrytkami nie pomyliłem. Spróbowałem z ciekawości, jaki mają smak. I też były dobre. Kupcie sobie takie, bo są tanie i dobre.

   To pozdrawiam wszystkich! I podeślijcie mi jakąś gotówkę, na parę paczek tych ciastek! Bo wyżerka jest tu bardzo kiepska – gotujemy w kotle zupę szczawiową, albo owocową z runa leśnego. Czasem – jak drużynowy coś złowi – to jest ryba na obiad. Dlatego trzeba nadrabiać ciastkami. Ale – tak ogólnie – to jest fajnie, bo mam namiot bez dziur w dachu i jak pada, to chłopaki przychodzą do mnie pograć w karty.

   Wasz jedyny,

   Wacuś Jedynak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz