sobota, 8 sierpnia 2015

Wyprawa na jagody cz.3

Teraz cała czwórka szła leśną ścieżką do miejsca już dobrze znanego państwu Kowalskim. Pani Krystyna w duchu myślała sobie ‘’oby tylko w tym roku tak jak i w poprzednich latach Jagodziny były pełne jagód i oby jeszcze nikt ich nie zebrał’’. Po kilkunastu minutach marszu dotarli oni do tego miejsca i uśmiech zagościł na twarzy pani Krystyny. Jagodziny były pełne jagód. Jagody na krzaczkach odznaczały się fioletową barwą i były rzeczywiście w ilości obfitej co przyznała jej pozostała trójka. Ruszyli więc oni do zbioru runa leśnego. Córka pani Krystyny udała się wraz z koleżanką, a pani Kowalska została razem z panem Witoldem. Słońce podnosiło się coraz wyżej i to był najwyższy czas rozpocząć zbiór. Pani Krystyna weszła w gąszcz Jagodzin i zaczęła ich zbieranie, a za nią poszedł jej mąż. W południe do nich przyszła ich córka wraz z jej koleżanką oznajmiając, że już czas najwyższy na posiłek. Pani Krystyna poszła po koszyk piknikowy, a jej córka po pierwszą rzecz jaką sięgnęła to były pierniki od producenta Dr Gerarda za którymi tak przepadała i krakersami od tego samego producenta tak polecanymi przez panią ekspedientkę w sklepie osiedlowym. Po skończonym posiłku i kilkunastominutowym odpoczynku przyszła kolej na dalszy ciąg zbioru. Podczas zbierania jagód ich oczom w pewnym momencie ukazał się kicający zając, to znów przebiegła sarna, a do ich uszu przez cały czas dobiegał śpiew ptaków. Kosz ich zapełniał się jagodami i pani Krystyna nie kryła zadowolenia. Późnym popołudniem kiedy słońce zaczęło już chylić się ku zachodowi pan Witold oznajmił, że to już chyba na dzisiaj koniec, a jego żona wyraziła zgodę. Zawołali oni dziewczynki i po chwili już cała czwórka stała w grupie. Pani Krystyna zrobiła szybkie podsumowanie zbioru, uznając go za bardzo udany i pomyślała ‘’oby tak dalej im poszło to spiżarka będzie zapełniona zaprawami’’.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz