Teraz cała czwórka szła leśną ścieżką do miejsca już dobrze
znanego państwu Kowalskim. Pani Krystyna w duchu myślała sobie ‘’oby tylko w
tym roku tak jak i w poprzednich latach Jagodziny były pełne jagód i oby
jeszcze nikt ich nie zebrał’’. Po kilkunastu minutach marszu dotarli oni do
tego miejsca i uśmiech zagościł na twarzy pani Krystyny. Jagodziny były pełne
jagód. Jagody na krzaczkach odznaczały się fioletową barwą i były rzeczywiście
w ilości obfitej co przyznała jej pozostała trójka. Ruszyli więc oni do zbioru
runa leśnego. Córka pani Krystyny udała się wraz z koleżanką, a pani Kowalska
została razem z panem Witoldem. Słońce podnosiło się coraz wyżej i to był
najwyższy czas rozpocząć zbiór. Pani Krystyna weszła w gąszcz Jagodzin i
zaczęła ich zbieranie, a za nią poszedł jej mąż. W południe do nich przyszła
ich córka wraz z jej koleżanką oznajmiając, że już czas najwyższy na posiłek.
Pani Krystyna poszła po koszyk piknikowy, a jej córka po pierwszą rzecz jaką
sięgnęła to były pierniki od producenta Dr
Gerarda za którymi tak przepadała i krakersami od tego samego producenta
tak polecanymi przez panią ekspedientkę w sklepie osiedlowym. Po skończonym
posiłku i kilkunastominutowym odpoczynku przyszła kolej na dalszy ciąg zbioru.
Podczas zbierania jagód ich oczom w pewnym momencie ukazał się kicający zając,
to znów przebiegła sarna, a do ich uszu przez cały czas dobiegał śpiew ptaków.
Kosz ich zapełniał się jagodami i pani Krystyna nie kryła zadowolenia. Późnym
popołudniem kiedy słońce zaczęło już chylić się ku zachodowi pan Witold
oznajmił, że to już chyba na dzisiaj koniec, a jego żona wyraziła zgodę.
Zawołali oni dziewczynki i po chwili już cała czwórka stała w grupie. Pani
Krystyna zrobiła szybkie podsumowanie zbioru, uznając go za bardzo udany i
pomyślała ‘’oby tak dalej im poszło to spiżarka będzie zapełniona zaprawami’’.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz