wtorek, 11 sierpnia 2015

Specjalność Gabrysi




   To był niby taki sam dzień, jak każdy inny… A jednak – gdyby się przyjrzeć tak nieco dokładniej – to dałoby się dostrzec w tym dniu pewną niecodzienność…

   Gabrysia miała tego dnia wolne. Dzień wcześniej postanowiła sobie, że właśnie tego dnia się wyluzuje i będzie sobie leniuchować. Odbije sobie za wszystkie czasy i do wieczora będzie „zbijać bąki”. Nawet nie wychyli głowy za okno, nie mówiąc o jakimkolwiek wyjściu! Zje to co ma w domu, gotując co najwyżej wodę na herbat1)ę. Mówiąc szczerze, to Gabrysia do kulinarnych wirtuozów nie należy. Jedyne co potrafi gotować, to wymieniona woda na kawę lub herbat2)ę – i to nie raz z różnym skutkiem… To znaczy – czasem czajnik nie nadaje się do powtórnego użytku.

   W pierwszej chwili po obudzeniu się, Gabrysia wstała i podeszła do okna, po to by sprawdzić jaka jest pogoda. Okazało się, że pada deszcz i jest bardzo ponuro. Wzięła do ręki pilota i wróciła do łóżka. Włączyła telewizor Właśnie wyświetlali jakiś serial – akurat z tych, których Gabrysia nie lubi. Przeglądnęła zasoby kilku innych kanałów… Nic ciekawego – jak zwykle z rana… Wyłączyła odbiornik. Sięgnęła po napoczętą książkę. Przeczytała kilka stron. Jednak jakoś nie mogła się w tym czasie skoncentrować. Wstała z łóżka prawą nogą, po czym stwierdziła, że dzień zapewne zapowiada się obiecująco. Sprawdziła swoje zasoby kuchenne. Okazało się, że nie ma ani grama miękkiego pieczywa – same suchary… Stwierdziła słusznie, że suche pieczywo lepiej służy człowiekowi. W lodówce było napoczęte mleko, twaróg i kilka jajek. Zaczęła myśleć, co można z tego wykombinować. Włączyła laptopa i wpisała w wyszukiwarkę owe rzeczy W wyszukiwarce pokazały się przeróżne linki. Między nimi był przepis na naleśniki. Gabrysia twardo postanowiła, że „stanie na głowie” je zrobi. Tyle że, w śród składników, widniała jeszcze mąka i cukier. Gabrysia wiedziała doskonale, że cukier to w domu ma na pewno. Ale co do mąki – miała wiele wątpliwości. Zatem zjadła suchara, popiła go wodą mineralną i rozpoczęła poszukiwania. W pewnym momencie – co prawda, mąki jeszcze nie znalazła, ale przypadkowo natknęła się na jakieś opakowania. Wzięła je do ręki. Okazało się, że były to wafle i markizy z firmy Dr. Gerard. Gabrysia sprawdziła datę ważności – była aktualna jeszcze ponad kwartał. Spróbowała po jednym ciastku, za chwilę po jeszcze jednym… Nagle dostała olśnienia! Prawie natychmiast znalazła mąkę. Zrobiła ciasto i usmażyła fantastyczne naleśniki. Od tej pory, specjalnością Gabrysi są naleśniki z nadzieniem twarogowo ciastkowym Dr. Gerarda!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz