W piątek postanowiłem, że w najbliższy weekend odwiedzę moich dziadków, którzy mieszkają na wsi. W związku z zaplanowanym wyjazdem, po południu poleciałem do sklepu, aby kupić dziadkom coś słodkiego firmy Dr Gerarda, ponieważ wiem, że oni też lubią słodycze Dr Gerarda. W sklepie zauważyłem nowość, mianowicie wit’AM musli, śliwka, czekolada. Pomyślałem, że będą na pewno im smakowały te ciasteczka. Do koszyka jeszcze włożyłem dwa rodzaje biszkoptów oraz pierniki, które są ulubionym przysmakiem dziadka.
W sobotę rano po śniadaniu wybrałem się autobusem do dziadków.
Po dotarciu na miejsce delikatnie zapukałem do drzwi, po czym odsunąłem się o krok. Po krótkiej chwili w drzwiach przywitała mnie babcia , która zaprosiła mnie do środka. Babcia biegiem wróciła do kuchni. Musiała już długo tam siedzieć o czym świadczyły zaschnięte grudki ciasta na jej kuchennym fartuchu. Zdjąłem kurtkę i schyliłem się by rozwiązać buty, w tym czasie dziadek biegał tylko między kuchnią, a jadalnią nosząc to różne półmiski z jedzeniem. Babcia zawsze mnie rozpieszczała i dbała bym dobrze się odżywiał. Dziadek zmachany bieganiną, oparł się o ścianę by odsapnąć i w geście powitania podał mi rękę , którą to uścisnąłem.
Dziadkowi wręczyłem ciasteczka wit’AM musli, śliwka, czekolada oraz jego ulubione pierniki.
-To są pyszne ciastka, które zapewne wam będą smakowały do porannej kawy - powiedziałem.
-Zapraszam do jadalni. – zawołała babcia usatysfakcjonowana widokiem stołu pełnego smakołyków.
- Proszę siadać i zabierać się za jedzenie .
-Babciu czy nie przesadziłaś trochę z tym jedzeniem ? Chciałbym stąd wyjść o własnych siłach - Żartobliwie zawołałem w jej stronę .
-Nie przesadzaj już, musisz jeść żeby zdrowo rosnąć. – Odparła pełna przekonania w to co mówi.
Nie ma co się kłócić, z typową babci logiką jeszcze nikt nie wygrał pomyślałem i zabrałem się za jedzenie. Czekało na mnie typowe sobotnie popołudnie u dziadków czyli obiad oraz gry planszowe, które tak bardzo polubiłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz