Pewnego sierpniowego dnia gdzieś w środku tygodnia gdy pan
Witold był już po obiedzie i właśnie się raczył ulubionymi krakersami i
piernikami od producenta Dr Gerarda z
głośnym brzękiem zadzwonił telefon. Pan Kowalski odłożył na bok nadgryziony
piernik i podszedł do niego. Następnie uniósł słuchawkę i przyłożył ją do ucha.
Po drugiej stronie rozległ się dobrze znany mu głos. To dzwonił jego brat.
Rozmowa między braćmi była ożywiona, jego brat dzwonił z zaprosinami na
najbliższą sobotę i pytał się czy pan Witold będzie miał czas. Pan Witold miał
teraz w pracy luźniejsze dni i nie przewidywał aby musiał iść do pracy w sobotę
więc wyraził zgodę. Po pożegnaniu się i odłożeniu słuchawki poinformował on
domowników o rozmowie z bratem. Pani Krystyna dopytywała się o szczegóły czy to
jakaś szczególna okazja, jednak pan Witold zaprzeczył temu mówiąc, że brat chce
się z nim spotkać i trochę sobie porozmawiać. Nadeszła sobota czyli dzień
wyjazdu państwa Kowalskich do brata pana Witolda. Jako pierwsza wstała pani
Krystyna i poszła do łazienki się odświeżyć. Po niedługim czasie zajęła się
przygotowywaniem śniadania. Pana Witolda obudził pyszny zapach dochodzący z
kuchni. Teraz i on udał się do łazienki w celu odświeżenia się ale jeszcze w
czasie drogi do niej zaglądnął do pokoju ich córki, spała ona jeszcze głębokim
snem. Pan Kowalski wiedział, że jego córka gdy nie ma obowiązku szkolnego albo
gdy wypada jej dzień wolny lubi ona sobie pospać dłużej. Gdy już cała trójka
była po śniadaniu i gdy nadeszła pora wyjścia w gościnę pani Krystyna
powiedziała, że jeszcze muszą zajść do sklepiku osiedlowego po słodkości dla
syna pana brata Witolda i tak też zrobili. Kupili oni między innymi pierniki i
krakersy oraz biszkopty od tak lubianego przez nich producenta Dr Gerarda. Pan Witold bardzo był
zadowolony z odwiedzin u brata i teraz powiedział, że to jego kolej
zorganizować takie spotkanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz