Pan Witold jest dumnym posiadaczem starego samochodu marki
Warszawa. Odziedziczył on go po swoim tacie i teraz dba o niego. Stara się aby
miał on oryginalne części i pierwotny wygląd. Jego tata podarował go mu już
dawno temu wiedząc z jakim zamiłowaniem darzy on stare samochody. Pan Kowalski
gdy tylko otrzymał ten samochód to zapisał się do koła hobbystów starych
pojazdów. Teraz gdy tylko nadarzyła się okazja i nie kolidowało to z czasem
pracy pana Witolda jeździł on na zloty starych pojazdów. Właśnie gdy pan Witold
był po obiedzie i rozkoszował się smakiem swoich ulubionych pierników i
biszkoptów od tak lubianego przez niego producenta słodkości Dr Gerarda zadzwonił telefon. Odłożył on
na bok nadgryziony piernik i podszedł do telefonu, uniósł słuchawkę i usłyszał
w niej dobrze mu znany głos prezesa jego klubu hobbystów. Prezes ten dzwonił z
informacją iż w najbliższą niedzielę odbędzie się w pobliskiej miejscowości
zlot starych samochodów i pan Witold jest zaproszony na tą imprezę. Nie miał on
żadnych planów na ten dzień więc wyraził zgodę. Po skończonej rozmowie odłożył
słuchawkę telefonu i sięgnął po notes, odszukał numer kolegi też pasjonata
starych samochodów i posiadacza jednego z nich. Następnie wystukał numer do
niego. W słuchawce rozległ się głos kolegi. Rozmowa ich toczyła się na temat
zlotu i okazało się, że jego kolega także udaje się na niego, z czego pan
Witold się ucieszył. Nadeszła niedziela, czas wyjazdu pana Kowalskiego na
imprezę. Wyjechał on swoim samochodem z garażu, a obok niego zajęła miejsce
jego żona. Po chwili nadjechał jego kolega i razem pojechali na zlot. Na
miejscu czekało ich już duże grono kolegów ze swoimi maszynami. Pan Witold był
zadowolony ze zlotu i możliwości pokazania swojego samochodu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz