środa, 19 sierpnia 2015

Zlot

Pan Witold jest dumnym posiadaczem starego samochodu marki Warszawa. Odziedziczył on go po swoim tacie i teraz dba o niego. Stara się aby miał on oryginalne części i pierwotny wygląd. Jego tata podarował go mu już dawno temu wiedząc z jakim zamiłowaniem darzy on stare samochody. Pan Kowalski gdy tylko otrzymał ten samochód to zapisał się do koła hobbystów starych pojazdów. Teraz gdy tylko nadarzyła się okazja i nie kolidowało to z czasem pracy pana Witolda jeździł on na zloty starych pojazdów. Właśnie gdy pan Witold był po obiedzie i rozkoszował się smakiem swoich ulubionych pierników i biszkoptów od tak lubianego przez niego producenta słodkości Dr Gerarda zadzwonił telefon. Odłożył on na bok nadgryziony piernik i podszedł do telefonu, uniósł słuchawkę i usłyszał w niej dobrze mu znany głos prezesa jego klubu hobbystów. Prezes ten dzwonił z informacją iż w najbliższą niedzielę odbędzie się w pobliskiej miejscowości zlot starych samochodów i pan Witold jest zaproszony na tą imprezę. Nie miał on żadnych planów na ten dzień więc wyraził zgodę. Po skończonej rozmowie odłożył słuchawkę telefonu i sięgnął po notes, odszukał numer kolegi też pasjonata starych samochodów i posiadacza jednego z nich. Następnie wystukał numer do niego. W słuchawce rozległ się głos kolegi. Rozmowa ich toczyła się na temat zlotu i okazało się, że jego kolega także udaje się na niego, z czego pan Witold się ucieszył. Nadeszła niedziela, czas wyjazdu pana Kowalskiego na imprezę. Wyjechał on swoim samochodem z garażu, a obok niego zajęła miejsce jego żona. Po chwili nadjechał jego kolega i razem pojechali na zlot. Na miejscu czekało ich już duże grono kolegów ze swoimi maszynami. Pan Witold był zadowolony ze zlotu i możliwości pokazania swojego samochodu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz