Moja najlepsza przyjaciółka Wiola postanowiła wybrać się na
wycieczkę. Bardzo chciałam iść z nią, ale niestety nie mogłam. Wiolka
przygotowując się do wyprawy zabierała wszystko co najbardziej potrzebne,
oczywiście zapas żywności, nie zapominając o słodyczach Dr Gerarda i picia,
namiot, śpiwór i wiele innych rzeczy. Wiola jest wielkim smakoszem słodyczy firmy
Dr Gerard, więc zabrała ze sobą
między innymi biszkopty, pierniki i wafle o różnych smakach. Dom porządnie zamknęła i wyruszyła w
drogę. Szła parę godzin, aż doszła do lasu, w którym znajdowało się pole
kempingowe. Jakież było zaskoczenie Wioli gdy rozpoznał tam swoich dawnych
znajomych. Spędziła u nich cała noc, a z samego rana wyruszyła w głąb lasu.
Wcześniej próbowała namówić resztę, żeby poszli z nią, ale oni woleli siedzieć
przy ciepłym ognisku. Wiola wędrowała już dwa dni przez ten las, chociaż, aż
tak duży on nie był, lecz okazało się, ze zabłądziła. Błąkając się po lesie,
odnalazła łąkę pełna kolorowych, pięknie pachnących kwiatów. Rozbiła tam swój
namiot, a co chwila pojawiało się na łące jakieś zwierzę. Wiola znała się
trochę na zwierzętach i wiedziała, że te należą d rzadkich gatunków, więc
dobrze, że wzięła swój aparat fotograficzny, którym uwieczni tę chwilę.
Poszukując wyjścia z lasu trafiła na przepiękne okazy rośli, chciała zerwać
parę, ale zdecydowała jednak, ze nie będzie niszczyć naturalnego piękna tego
miejsca. Wiolka wreszcie znalazła wyjście, gdyż zorientowała się, że źle
kierowała kompas i poszła złą droga. Na szczęście wszystko dobrze się
skończyło. Tymi fantastycznymi przygodami i zdjęciami podzieliła się ze mną po
powrocie. Cieszyłam się, że mogłam doznać tylu wrażeń, a zarazem szkoda, że z
nią nie poszłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz