środa, 17 czerwca 2015

Wyjazd nad morze cz.4

Po tak miło spędzonym czasie nad wodą państwo Kowalscy zapragnęli zjeść w pobliskiej smażalni świeżo złowioną i usmażoną rybę. Udali się więc do smażalni, a w środku przywitała ich miła obsługa. Pan Witold złożył zamówienie i po niedługim czasie wszyscy raczyli się specjałem. Ten dzień uznali za spędzony wspaniale, a tu przed nimi jeszcze tyle atrakcji. Następny dzień jak i poprzedni przywitał ich też promykami słońca. Wstali wcześnie rano i teraz udają się do Sopotu. Udali się na dworzec kolei podmiejskiej gdzie do przejechania mieli kilka przystanków. Po dotarciu do tej miejscowości udali się w stronę Monciaka. Na tym pasażu ruch jak na tak wczesną godzinę był już dość duży, wzdłuż niego byli rozstawieni różni ludzie umilający pobyt ludziom. To w jednym miejscu grała dziewczyna na skrzypcach to znów w drugim stał mim, a to w innym kataryniarz z małpką. Kowalscy przyglądali się tym wszystkim atrakcjom. Następnie udali się na molo. Córka państwa Kowalskich dziwiła się jak taka drewniana konstrukcja może aż tak daleko sięgać w morze. Na końcu mola spojrzała przez tam zainstalowaną lornetę na cypel helski. Po następnym dniu plażowania na skórze państwa Kowalskich pojawiła się już opalenizna. Pan Witold nie zapomniał odwiedzać upatrzonego wcześniej sklepu spożywczego gdzie kupował sobie wafle, a jego córka pierniki od Dr Gerarda. Zwiedzili oni także Oceanarium, gdzie podziwiali ryby z całego świata i żaglowiec Dar Pomorza oraz okręt z drugiej wojny światowej ORP Błyskawica. Zwiedzili oni także ulicę długą z fontanną Neptuna, a na Jarmarku Dominikańskim ich córka kupiła sobie pamiątkę z pobytu w Trójmieście. Czas pobytu szybko im minął i nadszedł czas powrotu. Państwo Kowalscy zgodnie stwierdzili, że to był udany urlop choć tylu miejsc jeszcze nie zwiedzili. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz