- Dzień dobry, panie doktorze.
- Dzień dobry, słucham panią…
- Panie doktorze, przychodzę do pana z Marcinkiem…
- No widzę właśnie. Co się stało?
- Jeszcze nic wielkiego się nie stało… Ale Marcinek jest
taki… Anemiczny…
- A je chłopak normalnie? To znaczy… Czy zjada wszystko?
- Panie doktorze… No niby zkjada…
- Niby zjada? Czy zjada?!
- Zjada. Niby zjada…
- A śniadanie dziś jadł?
-
No, niby jadł…
No, niby jadł…
- Jadł?! Czy niby jadł?!
- No, jadł… Panie doktorze… Niby jadł…
- A co na śniadanie jadł?
- Panie doktorze… Jadł bułkę z masłem serkiem i szynką. I
trzy truskawki zjadł…
- No dobrze… A obiad jadł?
- No, n… Jadł!
- Oj, proszę tak nie krzyczeć, bo mi pani wystraszy
pacjentów z poczekalni…
- Przepraszam panide doktorze. Będę się starać…
- No, dobrze… A co jadł na obiad?
- Potrawkę z kurczaka, makaron i zieloną sałatę.
- A zupę?
- Cebulową.
- Pewnie ze śmietaną…?
- Nie, z grzankami. Bo to zupa – krem. Z żółtym serem i
pietruszką. Zieloną pietruszką…
- Narobiła mi pani apetytu… Zaraz będę musiał zrobić sobie
przerwę… A ile ten pani Marcinek ma lat?
-
Skończył 13.
- A wygląda na conajmiej 15! A waga i wzrost?
- 168 i 55 kg.
- Trzeba dać mu jeść! Dobry indyk ma może troszeczkę mniej…
- Panie doktorze, Marcinek je…
A może pali?!
- Nie, panie doktorze… Na pewno nie pali…
- To dobrze! Bo wie pani, jak to teraz zdziećmi… Nie wiadomo
kiedy zaczną palić! A później szybko zaczynają się różne choróbstwa i inne świństwa…
Palenie, to straszna rzecz i zguba człowieczeństwa! Wie pani o tym?
- Tak, wiem panie doktorze…
- Pani też nie pali…?
- Ja, niestety – palę, ale się ograniczam…
- Aha… To daj pani jednego…
- Je słodkie? Znaczy się… Marcinek…
- Mało panie doktorze.
- A wyniki badań? No, mogą być! To w takim razie, zastosuję
taką kurację: rano, w południe i wieczorem – po jedzeniu – ciastka firmy Dr.
Gerard, np. draże i biszkopty – lub inne. I za 2 miesiące do kontroli!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz