piątek, 19 czerwca 2015

U lekarza...




- Dzień dobry, panie doktorze.

- Dzień dobry, słucham panią…

- Panie doktorze, przychodzę do pana z Marcinkiem…

- No widzę właśnie. Co się stało?

- Jeszcze nic wielkiego się nie stało… Ale Marcinek jest taki… Anemiczny…

- A je chłopak normalnie? To znaczy… Czy zjada wszystko?

- Panie doktorze… No niby zkjada…

- Niby zjada? Czy zjada?!

- Zjada. Niby zjada…

- A śniadanie dziś jadł?

-
No, niby jadł…

- Jadł?! Czy niby jadł?!

- No, jadł… Panie doktorze… Niby jadł…

- A co na śniadanie jadł?

- Panie doktorze… Jadł bułkę z masłem serkiem i szynką. I trzy truskawki zjadł…

- No dobrze… A obiad jadł?

- No, n… Jadł!

- Oj, proszę tak nie krzyczeć, bo mi pani wystraszy pacjentów z poczekalni…

- Przepraszam panide doktorze. Będę się starać…

- No, dobrze… A co jadł na obiad?

- Potrawkę z kurczaka, makaron i zieloną sałatę.

- A zupę?

- Cebulową.

- Pewnie ze śmietaną…?

- Nie, z grzankami. Bo to zupa – krem. Z żółtym serem i pietruszką. Zieloną pietruszką…

- Narobiła mi pani apetytu… Zaraz będę musiał zrobić sobie przerwę… A ile ten pani Marcinek ma lat?
-
 Skończył 13.

- A wygląda na conajmiej 15! A waga i wzrost?

- 168 i 55 kg.

- Trzeba dać mu jeść! Dobry indyk ma może troszeczkę mniej…

- Panie doktorze, Marcinek je…

A może pali?!

- Nie, panie doktorze… Na pewno nie pali…

- To dobrze! Bo wie pani, jak to teraz zdziećmi… Nie wiadomo kiedy zaczną palić! A później szybko zaczynają się różne choróbstwa i inne świństwa… Palenie, to straszna rzecz i zguba człowieczeństwa! Wie pani o tym?

- Tak, wiem panie doktorze…

- Pani też nie pali…?

- Ja, niestety – palę, ale się ograniczam…

- Aha… To daj pani jednego…

- Je słodkie? Znaczy się… Marcinek…

- Mało panie doktorze.

- A wyniki badań? No, mogą być! To w takim razie, zastosuję taką kurację: rano, w południe i wieczorem – po jedzeniu – ciastka firmy Dr. Gerard, np. draże i biszkopty – lub inne. I za 2 miesiące do kontroli!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz