Wakacje lada dzień, tuż po niedzieli. Postawiłam sobie za
cel, zapracować na wakacje.
Od początku czerwca kupowałam gazetę z ogłoszeniami oraz przeszukiwałam
oferty internetowe na temat wakacyjnych ofert pracy.
Moja cierpliwość i wytrwałość została wkrótce wynagrodzona. Znalazłam
kilka ciekawych i postanowiłam zadzwonić pod każdą z ofert i zapytać o
szczegóły.
Z pierwszym potencjalnym pracodawcą umówiłam się już na następny
dzień.
Na rozmowę przyszłam trochę zdenerwowana, ale po wejściu do biura
stres prysnął, gdyż pracodawca był bardzo miły i otwarty na młodych ludzi.
Na zakończenie rozmowy przyznał, iż zrobiłam pierwsze dobre
wrażenie swoją osobą i przyjmuje mnie w swoje szeregi. Postawił jednak jeden
warunek: muszę odbyć jeden dzień próby/praktyki, a umówiliśmy się na sobotę. Piątkowe
popołudnie przeznaczyłam na większe zakupy. Będąc w markecie i przechodząc koło
regałów ze słodyczami najbardziej w oko rzuciły mi się produkty firmy Dr
Gerarda. Od razu przypomniałam sobie, iż jutro w pierwszym dniu pracy będę
potrzebowała dużo energii, a słodycze jak najbardziej się nadają, więc kupiłam
po jednym opakowaniu markizów, kruche ciasteczka i markizy. W sobotę rano,
punktualnie o godzinie 7:00, stawiłam się w biurze z plecakiem przeznaczonym na
materiały reklamowe/ulotki. Na początek pracodawca zapoznał mnie z wielkością
obszaru w jakim będę pracować. Zapakowałam wszystkie przydzielone materiały i
ruszyłam w drogę.
Po dwóch godzinach chodzenia od budynku do budynku oraz od
posesji do posesji, poczułam lekkie osłabienie, więc usiadłam na ławeczce,
wyciągnęłam opakowanie markizów, butelkę wody i ze smakiem zjadłam całe
opakowanie. Chwilę jeszcze posiedziałam na ławeczce i ze świeżo uzupełnioną
energią ruszyłam do dalszej pracy. Po skończonej pracy wróciłam do firmy i w
biurze dyrektora usłyszałam słowa pochwały i potwierdzenie, iż zaliczyłam okres
próbny i od pierwszego rozpoczynam pracę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz