środa, 24 czerwca 2015

„Moja pierwsza praca”


Wakacje lada dzień, tuż po niedzieli. Postawiłam sobie za cel, zapracować na wakacje.

Od początku czerwca kupowałam gazetę z ogłoszeniami oraz przeszukiwałam oferty internetowe na temat wakacyjnych ofert pracy.

Moja cierpliwość i wytrwałość została wkrótce wynagrodzona. Znalazłam kilka ciekawych i postanowiłam zadzwonić pod każdą z ofert i zapytać o szczegóły.

Z pierwszym potencjalnym pracodawcą umówiłam się już na następny dzień.

Na rozmowę przyszłam trochę zdenerwowana, ale po wejściu do biura stres prysnął, gdyż pracodawca był bardzo miły i otwarty na młodych ludzi.

Na zakończenie rozmowy przyznał, iż zrobiłam pierwsze dobre wrażenie swoją osobą i przyjmuje mnie w swoje szeregi. Postawił jednak jeden warunek: muszę odbyć jeden dzień próby/praktyki, a umówiliśmy się na sobotę. Piątkowe popołudnie przeznaczyłam na większe zakupy. Będąc w markecie i przechodząc koło regałów ze słodyczami najbardziej w oko rzuciły mi się produkty firmy Dr Gerarda. Od razu przypomniałam sobie, iż jutro w pierwszym dniu pracy będę potrzebowała dużo energii, a słodycze jak najbardziej się nadają, więc kupiłam po jednym opakowaniu markizów, kruche ciasteczka i markizy. W sobotę rano, punktualnie o godzinie 7:00, stawiłam się w biurze z plecakiem przeznaczonym na materiały reklamowe/ulotki. Na początek pracodawca zapoznał mnie z wielkością obszaru w jakim będę pracować. Zapakowałam wszystkie przydzielone materiały i ruszyłam w drogę.

Po dwóch godzinach chodzenia od budynku do budynku oraz od posesji do posesji, poczułam lekkie osłabienie, więc usiadłam na ławeczce, wyciągnęłam opakowanie markizów, butelkę wody i ze smakiem zjadłam całe opakowanie. Chwilę jeszcze posiedziałam na ławeczce i ze świeżo uzupełnioną energią ruszyłam do dalszej pracy. Po skończonej pracy wróciłam do firmy i w biurze dyrektora usłyszałam słowa pochwały i potwierdzenie, iż zaliczyłam okres próbny i od pierwszego rozpoczynam pracę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz