Marysia od dziecka
miała wielkie zdolności plastyczne. Jako malutka dziewczynka, zawsze trzymała w
swoich rączkach kredki albo pędzle. Uwielbiała malować, rysować oraz pisać.
Nawet jak były to zwykłe dziecięce bazgroły, to dopatrzeć można było się w nich
jakiejś głębi zmysłowej. Niektórzy znajomi podziwiali te dzieła i wróżyli
Marysi wielką artystyczną przyszłość. Kiedy poszła do szkoły, to już prace
Marysi stawały się coraz bardziej dojrzałe. Widać było, że w dziecku tym dżemie
olbrzymi talent! Zawsze prace plastyczne Marysi były najlepsze w klasie. W
konkursach jej pomysły wyróżniały się i zdobywały nagrody. Nic dziwnego zatem,
że Marysia dalszą naukę wybrała w kierunku plastycznym. Tam też bardzo szybko
zaczęła się rozwijać. Nawet nauczyciele nie pojmowali zmysłów Marysi, oraz
niezwykłej jej wyobraźni. Jedynie z rzeźbiarstwem miała początkowo małe
kłopoty, ale w krótkim czasie i z tym sobie poradziła. Marysia – ładna,
szczupła, wysportowana dziewczyna… Każdy mężczyzna zawieszał na niej swój
wzrok. Po ukończeniu liceum plastycznego, postanowiła zrobić wszystkim sporego
psikusa. Nikt przecież nie wyobrażał sobie Marysi w innej dziedzinie
swojej profesji jak artysta plastyk.
Przecież jedyną pasją na co dzień, od zawsze była plastyka. Kiedy po ukończeniu
liceum Marysia zdała egzaminy do Wyższej Szkoły Policji – zrobiło to na
wszystkich ogromne wrażenie. Nikt nie mógł w to uwierzyć. Twierdzono, albo że
Marysia kłamie, albo że coś się jej stało i z tego wszystkiego dostała
pomieszania zmysłów. Ale Marysia – tak naprawdę – była zdrowa i silna jak nigdy
dotąd. Wszystkie badania wydolnościowe i psychotechniczne wypadły rewelacyjnie.
Jak nigdy dotąd tryskała fantastycznym humorem. Szkołę Policyjną ukończyła z
wynikiem bardzo dobrym. Po dwudziestu jeden latach pracy w mundurze, przeszła
na zasłużoną emeryturę. Mówi że plastyczny talent bardzo pomógł jej w pracy
zawodowej. W wolnych chwilach – tak dla wyluzowania się – bardzo często
poświęcała czas swojemu hobby. Dziś młoda emerytka ma jeszcze więcej wolnego
czasu. Przeważnie spędza go w domu, lub ogrodzie. Przy dobrej herbacie i
ciastkach Dr. Gerarda, znów wiele maluje, rysuje albo wymyśla jakieś mozaiki,
bukiety… To zrobi sobie przerwę, zagryzie biszkopty albo wafle, to wypije łyk
czerwonego wina, to znów zagryzie ciastko… Mówi że: „grunt to mieć pomysł!”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz