To co jest dobre, to się lubi. Nie każdy
jednak ma taki sam smak.
To co się lubi,
zależy od smaku danej osoby. „Smak” więc jest zatem kwestią gustu – czyli
pojęciem względnym.
Ela na przykład, lubi ciasteczka firmy Dr.
Gerard. A najbardziej – markizy oraz biszkopty – chociaż inne również, lecz już
nie tak bardzo jak te. Ela lubi ciastka, ale nie tylko. Ela lubi rozmawiać.
Rozmawiać po polsku i angielsku. Po włosku też może, ale już tak nie lubi.
Kiedy poszła do szkoły, to w angielskim się już dogadała - jako tako. Nauczyła
się tego - sama, z bajek w kablówce. Jak miała 20 lat, to przetłumaczyła
pierwszą książkę - z angielskiego na polski. No to od początku… Ela lubi
ciastka, lubi też rozmawiać. Ale lubi też i czytać. Czyta dość sporo. Tak w
trakcie rozmów, jak i czytania, może – i lubi – jeść ciastka. Lecz nie tylko
lubi jeść ciastka, rozmawiać i czytać. Lubi również sporty ekstremalne. A
najbardziej – szybką jazdę na motocyklu, i skoki spadochronowe. W trakcie
skoków to za bardzo ciastek sobie mie poje, ale nadrobi wszystko po skokach.
Zwłaszcza jak poziom adrenaliny opadnie. Wtedy musi zjeść coś konkretnego. A
później kawa i ciastko. I dobrze, jak jest z kim porozmawiać – na przykład o
jeździe na motocyklu. Później powrót do domu, jakaś dobra książka, albo
spotkanie ze znajomymi. Ze znajomymi jak się spotyka, to ciastka dobrze
smakują. Ale można też porozmawiać – albo pośpiewać… Ela bardzo lubi śpiewać. A
także grać na gitarze i flecie. Jak uczyła się grać na gitarze, to po pierwszym
dniu nauki zagrała „Hey Jude”. Trochę „rzępoliła”, ale wiadomo było o co
chodzi. Ela to fajna dziewczyna. I wizualnie – i jako człowiek, kumpela.
Chociaż bardzo lubi słodkie, to absolutnie po niej tego nie widać. Jest chuda
jak szczapa. Innych to trochę denerwuje, że ich nawet powietrze tuczy… Mówią
wtedy z odrobiną goryczy, że nie ma sprawiedliwości... Na to Ela im odpowiada: „Poskaczcie
trochę!”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz