poniedziałek, 8 czerwca 2015

Kamienna kartka z pamiętnika




   Bobi nie wiedział dokładnie – czy jest już człowiekiem, czy jeszcze małpą… Do epoki kamienia łupanego, to jeszcze szmat czasu! Usiadł więc sobie na nagrzanym głazie, i pomyślał, że zjadłby już coś na śniadanie… Spojrzał na niebo, by sprawdzić jaki to jest dzień… Wydawało się Bobiemu, że czwartek, ale nie był pewny. Złapał więc leżący obok kij i wbił go w piach. Ręką odmierzył długość cienia… Za chwilę zmierzył jeszcze raz. Porównał obie długości. To jednak piątek – czyli dzień bezmięsny! W takim razie – zjadłby jajka sadzone na gorącym kamieniu! Mniam, mniam – przełknął ślinkę… Poszedł więc za śpiewem ptaków, aby znaleźć coś godnego do zjedzenia… Głośny świergot zaprowadził Bobiego do zielonego zagajnika. Po drodze został zaatakowany przez jakiegoś jaszczurolota, który odpędzał Bobiego jak najdalej od swojego gniazda. Ale kiedy zorientował się, że nie ma już zagrożenia ze strony małpoluda, to spokojnie powrócił do swojego rodzinnego gniazda. Bobi już całkiem spokojnie pokonał resztę drogi do ptasiego gaju. Świerzych jajek było dość sporo. Uzbierał dwie garści i poszedł zrobić sobie śniadanie. Miejsca na zrobienie nie musiał zbyt długo szukać. Tuż obok – w mocno nasłonecznionym miejscu – leżało kilka sporej wielkości, gorących kamieni. Rozbił kilka jajek i ułożył na jednym z nich. Za 2 palce czasu, jajka były gotowe. Zjadł wszystkie ze smakiem. W tem zaleciał Bobiego jakiś ciekawy zapach… Wstał i poszedł za tą wonią. Już po 75 szusach, zauważył jakieś nieznane mu zjawisko… To Babi pichciła coś dla siebie… Babi pochodziła z bardzo inteligentnego rodu – i miała dwa poziomy wyższy stopień wtajemniczenia pojęcia życiowego jak Bobi. Ten aromat który zwabił samca, to ciasteczka które wyrabiała Babi. Wczoraj było aż tak gorąco, że zapaliła się dziko rosnąca trawa. Leżały w niej też kawałki drzewa, które przewróciła ostatnia wichura. Dziś jeszcze dogasał żar kawałków drewna, które nie spaliło się wczoraj. Babi wpadła na genialny pomysł i wykorzystała żarzące się jeszcze niedopałki do przyrządzenia czegoś smacznego. Miała trochę mąki, utłuczonej z ziaren kamieniami, oraz aromatyczne korzenne przyprawy. A także plaster miodu trzmielowego! Postanowiła więc, że upiecze ciastka – w dwóch rodzajach:

• kruche
• pierniki
Babi robiła pyszne te ciasteczka – dziś tylko Dr. Gerard robi podobne… Tyle że te dzisiejsze są jeszcze dużo lepsze!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz