sobota, 13 czerwca 2015

Przedsmak lata




   Jest połowa czerwca, piątkowe ciepłe pogodne popołudnie – przedsmak lata. Osiedlowa „paczka” młodych – zmęczonych całym tygodniem osób – zbiera się w stałym punkcie. Jak zwykle – opowiadają o tym co ich spotkało od ostatniego wspólnego spotkania w klubie. Wspominają przeróżne historie, dobierając takich słów, oraz przedstawiając tak, aby miało to charakter komiczny. Ogólnie rzecz biorąc – jest wesoło.

- Jak jest u was z urlopem? – Zapytał Maciek.

- A nawet nie pytaj… Zapomniałam że coś takiego jak „urlop”, to w ogóle istnieje! Ja mam dopiero za 2 miesiące… - Powiedziała Gabrysia.

- I ja mam również w sierpniu. – Dodała Baśka.

- Przecież możemy wybrać się gdzieś na weekend… - Powiedział Robert.

- Możemy – jestem „za”! – Krzyknął Rysiek.

- A kto jest „przeciw”? – Zapytała Małgosia.

- Ktoś się wstrzymał? – Zapytał Maciek.

   Zapanowała cisza… Pierwsza ocknęła się Baśka…

- To kiedy się wybieramy? Dziś, albo jutro – już wykluczone! Czyli obecny weekend – może iść w zapomnienie…

- Kiedy – i gdzie! – Krzyknął Rysiek.

- Za tydzień… Odpowiada? – Spokojnie zapytał Maciek.

   Nastąpiła cisza – jak makiem zasiał…

- To gdzie jedziemy – i czym? – Zapytała nieśmiało Małgosia.

- Załatwię domek nad jeziorem – ze 150 km od nas. – Zaproponował Robert.

- -Fajnie – tylko musi być cicho, zielono, czysto i tanio! – Powiedziała Baśka.

- Masz wymagania… Ale będzie to wszystko- gwarantuję! Domek – gratis… Wyżerka we własnym zakresie. Trzeba wszystko zabrać ze sobą – po za garnkami, rzecz jasna – bo do najbliższego sklepu jest ponad 4 km. – Wyjaśnił Robert.

- A czym pojedziemy? Rowerami? – Bardzo poważnie zapytała Gabrysia.

- Taaa… Na deskorolkach! – Ironicznie stwierdził rysiek.

- Wezmę busa od „Starego”… Spokojnie stwierdził Maciek.

- Musimy zrobić jakieś zakupy… Stwierdziła nieśmiało Gabrysia.

- To robimy losowanie! – Krzyknął Rysiek.

   Małgosia losowała pierwsza – wylosowała „napoje”. Baśka – pieczywo… Gabrysia – piwo, Rysiek – posiłki główne, Maciek – posiłki lekkie… Robert wylosował ciastka…

- Ciastka muszą być smaczne i w czekoladzie! – Krzyknęła Baśka.

- I z nadzieniem. – Dodała Gabrysia.

   Maciek wziął tablet i w wyszukiwarkę wpisał: „ciastko nadzienie czekolada”. W wynikach na pierwszym miejscu pojawiło się:


- Mogą być takie? – Zapytał Maciek.

- Może być! – Odpowiedzieli wszyscy.

- Od Dr. Gerarda – są najlepsze… - Dodała Gabrysia.

   Maciek kupił wszystkie z listy – a dla siebie jeszcze 2 paczki krakersów. Wypad nad jezioro był niezwykle udany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz