Jest połowa
czerwca, piątkowe ciepłe pogodne popołudnie – przedsmak lata. Osiedlowa
„paczka” młodych – zmęczonych całym tygodniem osób – zbiera się w stałym
punkcie. Jak zwykle – opowiadają o tym co ich spotkało od ostatniego wspólnego
spotkania w klubie. Wspominają przeróżne historie, dobierając takich słów, oraz
przedstawiając tak, aby miało to charakter komiczny. Ogólnie rzecz biorąc –
jest wesoło.
- Jak jest u was z urlopem? – Zapytał Maciek.
- A nawet nie pytaj… Zapomniałam że coś takiego jak „urlop”,
to w ogóle istnieje! Ja mam dopiero za 2 miesiące… - Powiedziała Gabrysia.
- I ja mam również w sierpniu. – Dodała Baśka.
- Przecież możemy wybrać się gdzieś na weekend… - Powiedział
Robert.
- Możemy – jestem „za”! – Krzyknął Rysiek.
- A kto jest „przeciw”? – Zapytała Małgosia.
- Ktoś się wstrzymał? – Zapytał Maciek.
Zapanowała cisza…
Pierwsza ocknęła się Baśka…
- To kiedy się wybieramy? Dziś, albo jutro – już wykluczone!
Czyli obecny weekend – może iść w zapomnienie…
- Kiedy – i gdzie! – Krzyknął Rysiek.
- Za tydzień… Odpowiada? – Spokojnie zapytał Maciek.
Nastąpiła cisza –
jak makiem zasiał…
- To gdzie jedziemy – i czym? – Zapytała nieśmiało Małgosia.
- Załatwię domek nad jeziorem – ze 150 km od nas. –
Zaproponował Robert.
- -Fajnie – tylko musi być cicho, zielono, czysto i tanio! –
Powiedziała Baśka.
- Masz wymagania… Ale będzie to wszystko- gwarantuję! Domek
– gratis… Wyżerka we własnym zakresie. Trzeba wszystko zabrać ze sobą – po za
garnkami, rzecz jasna – bo do najbliższego sklepu jest ponad 4 km. – Wyjaśnił
Robert.
- A czym pojedziemy? Rowerami? – Bardzo poważnie zapytała
Gabrysia.
- Taaa… Na deskorolkach! – Ironicznie stwierdził rysiek.
- Wezmę busa od „Starego”… Spokojnie stwierdził Maciek.
- Musimy zrobić jakieś zakupy… Stwierdziła nieśmiało
Gabrysia.
- To robimy losowanie! – Krzyknął Rysiek.
Małgosia losowała
pierwsza – wylosowała „napoje”. Baśka – pieczywo… Gabrysia – piwo, Rysiek –
posiłki główne, Maciek – posiłki lekkie… Robert wylosował ciastka…
- Ciastka muszą być smaczne i w czekoladzie! – Krzyknęła
Baśka.
- I z nadzieniem. – Dodała Gabrysia.
Maciek wziął tablet
i w wyszukiwarkę wpisał: „ciastko nadzienie czekolada”. W wynikach na pierwszym
miejscu pojawiło się:
- Mogą być takie? – Zapytał Maciek.
- Może być! – Odpowiedzieli wszyscy.
- Od Dr. Gerarda – są najlepsze… - Dodała Gabrysia.
Maciek kupił
wszystkie z listy – a dla siebie jeszcze 2 paczki krakersów. Wypad nad jezioro
był niezwykle udany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz