poniedziałek, 8 czerwca 2015

Wycieczka do ZOO.


W sobotę wstałam wcześnie, bo ten dzień zapowiadał się wyjątkowo ciekawy. Od tygodnia rodzice planowali wycieczkę do zoo  i wreszcie moje marzenie miało się spełnić.
    Mama zawołała mnie na śniadanie, więc w podskokach pobiegłam do kuchni. Na stole czekały na mnie gorące grzanki z serem oraz pyszne ciasteczko nadzienie czekolad Dr Gerarda. Mama zadała mi pytanie -Czemu jestem taka wesoła, bo przecież, gdy masz zamiar rano wstać, to  nigdy nie masz uśmiechu na twarzy? Po śniadaniu szykowałam się na wymarzoną podróż. Założyłam ulubione żółte spodnie i zieloną bluzkę. Do plecaczka zapakowałem trochę słodyczy między inntymi: krakersy, markizy, biszkopty. Wszystkie słodyczce Dr Gerarda, ponieważ włśnie tej fiemy są moimi ulubionymi słodyczami. 
 Gdy wszyscy się ubraliśmy, a tata wziął aparat, to zapakowaliśmy się do samochodu.
W trakcie podróży mijaliśmy rzeki, lasy i jeziora, aż dojechaliśmy do ZOO. W ZOO było już bardzo dużo ludzi.Tata zakupił bilety, a mama wzieła mapę terenu zwiedzania.
    W zoo bylo super. Najpierw poszlismy zobaczyc słonia. Mial on bardzo duze uszy i dlugą trobę. Potem poszllismy do malego kangurka, który owiele nizej skakal niz jego mama.
Bylismy tez u tygrusa ktory mial wielkie zębiska. Nawet moglam nakarmic zyrafę, ktora miała długą szyję.
Następne zwierzęta były duże i małe.
Na końcu zobaczyliśmy wielkiego lwa. Był taki duży i piękny. Po tym zwiedzaniu było mi gorąco. Zobaczyłam budkę z lodami, w któreju kupiłam zimnego loda o smaku truskawkowym. Trochę dalej był plac zabaw, na który zajrzeliśmy, żeby odpocząć. Mama z tatą usiedli na ławcę, a ja pobiegłam na huśtawkę. Poznałam na placu zabaw dziewczynkę o imieniu Zosia. Okazało się, że mieszka w tej samej okolicy co ja. Gdy zaprzyjaźniłam się z Zosią musieliśmy już jechać do domu. Dzień w Zoo był świetny. Myślę, że jeszcze kiedyś tam pojedziemy. 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz