Pewnego upalnego weekendu z kolegą Adamem wybraliśmy się
pociągiem nad morze. Wczesnym rankiem w sobotę udaliśmy się na dworzec i po
trzech godzinach byliśmy już prawie nad samym morzem. Poranek był chłodny, więc
najpierw postanowiliśmy wykorzystać czas na drobne zakupy. Nawet daleko nie
musieliśmy szukać, ponieważ obok dworca stał market wielko powierzchniowy i
zaszczyciliśmy swoimi osobami próg marketu.
Patrząc na wypełnione po brzegi regały, dostaliśmy oczopląsu
od szerokiej gamy kolorowych opakowań produktów. Na samym początku na uznanie i
spróbowanie zasłużyły wyroby Dr Gerarda takie jak: kruche ciasteczka, krakersy,
markizy i biszkopty. Kupiliśmy kilkanaście opakowań z każdego rodzaju po trochu
do tego kilka małych butelek wody i ruszyliśmy w kierunku plaży.
Na plażę weszliśmy centralnie na molo, po ruchu jaki panował
na plaży i molo, można było sądzić iż temperatura była odpowiednia na
wygrzewanie się na plaży, bo kąpiących było jak na lekarstwo.
W pierwszej kolejności postanowiliśmy pójść na molo, zajrzeć
w głąb morza i posłuchać co w wodzie piszczy. Idąc po deskach pomostu
podziwialiśmy unoszące się nad wodą i nurkujące za rybami mewy i rybitwy. Przy
barierkach wzdłuż mola stały ławki, większość była zajęta. Jedna ławka przykuła
nasz wzrok, a raczej siedzące na niej dwie dziewczyny. Podeszliśmy do ławki i zapytaliśmy czy nie
będzie im przeszkadzało nasze towarzystwo, ponieważ i tak mieliśmy w planie
odpoczynek po podróży.
Otworzyłem plecak i wyjąłem po jednym opakowaniu z każdego
rodzaju ciastek. Zanim przystąpiliśmy do posilenia się po podróży, najpierw
poczęstowałem dziewczyny. Na widok takiego wyboru nie potrafiły się oprzeć
takim pysznościom. Po zjedzeniu wszystkich ciastek prosiły o namiar na tak
bogatą kolekcję słodyczy Dr Gerarda.
Po chwili konsultacji postanowiliśmy zdradzić tę tajemnicę w
zamian za wspólny spacer po plaży i niezobowiązującą wycieczkę krajoznawczo
rozpoznawczą po mieście.
Dziewczyny z przyjemnością przystały na propozycję tym
bardziej, że nie miały nic w planie na dzisiejsze popołudnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz