piątek, 26 czerwca 2015

Bad Day




- Jak wam minął tydzień? – Zapytał Leszek.

- U mnie spoko… - Odpowiedziała Jola.

- Lola – u ciebie to zawsze jest spoko… - Odburknął Jacek.

- A tobie co? – Wtrąciła Kaśka.

- Zapłacił mandat, ale prawko zostało… - Z odpowiedzią uprzedził Jacka Marek.

- Gdyby stracił prawko, to zostałby mu jeszcze rower… - Piskliwym cichym głosem wtrąciła Sylwia.

- No… I hulajnoga! Sylwia, jak masz gadać babskie bzdury, to lepiej milcz… - Odpryskliwie odgryzł się Jacek.

- Dziewczę dobrze mówi! A coś taki nerwowy… Obiadu jeszcze nie jadłeś? Mandaty płaci dziś wielu… Powinieneś być usatysfakcjonowany, że jesteś jednym z wielu ratujących budżet… - Z odrobiną ironii, powiedział Leszek.

- No pewnie że dobrze mówi! Jazda na rowerze wyszłaby na zdrowie. Może dzięki temu, wyplułbyś więcej tej smoły która zalega ci w płucach, od tych nieznośnych śmierdzieli! – W obronie swojej koleżanki, zdecydowanym głosem powiedziała Jola.

- Apropos rowerów, to może byśmy się jutro gdzieś wybrali… - Zaproponował Marek.

- Ja odpadam. Odburknął Jacek.

- A ja wiedziałam z góry, że ty odpadasz… - Złośliwie syknęła Sylwia.

- Ty Sylwia, razem z Jolą jesteście takie same. Obie lepiej się nie odzywajcie – kumoszki jedne… - Odburknął obraż
Ony Jacek.

- Coś ty taki nie do życia chłopie… To przez ten mandat? – Zapytał Marek.

- Nie wiem… Mam „bad day”… - Odburknął Jacek.

- Rzuć te wstrętne śmierdzące „szlugi”! To są prawdziwe „gwoździde do trumny”! To przez nie jesteś taki nie do życia… - Powiedziała zdecydowanym tonem Kaśka.

- A tam, gadasz... Właśnie że mnie uspokajają… - Odburknął Jacek.



- Nie prawda, Kaśka ma rację… To co mówisz, jest złudne i służy nałogowi po to, aby się jakoś przed sobą wytłumaczyć. Znaczy jedynie o słabości człowieka palącego… To palenie – a mówiąc ściślej – nałóg  - jest przyczyną stresów i stanów nerwowych. Jak chcesz, to wytłumaczę ci dokładnie jak to działa. – powiedział Leszek.

- Nie, dzięki… Ja to wszystko wiem… Chciałbym nawet rzucić, ale to nie takie proste… Próbowałem już kilka razy… Najdłużej bez palenia wytrzymałem 5 dni. – Spokojnie odparł Jacek.

- No to więcej mobilizacji! Skoro sam chcesz, to już jest mały sukces. Teraz normalnie przestań. Jak nie będziesz dawał rady, to poproś o pomoc fachowców. – Powiedziała Sylwia.

- Spróbuję jeszcze raz… Najbardziej przeraża mnie to, że zacznę pożerać wszystko co można… Za pół roku, będę wyglądał jak… Misiu Yogi! – Odparł Jacek.

- Początki mogą być trudne… Ale dla chcącego… - Powiedziała Jola.

- Możesz przerzucić się na krakersy Dr. Gerarda! – Powiedziała Kaśka.

- Abo pierniki! Są pyszne i z pewnością zdrowsze jak te wstrętne i trujące pety! – Powiedziała Jola.

- No dobrze – spróbuję jeszcze raz! – Z uśmiechem odpowiedział Jacek.

- Myślę, że w razie potrzeby wsparcia, możesz na nas liczyć… - Zaproponował Marek.

- Pewnie że tak! – Krzyknęli wszyscy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz