W centrum wsi kilka lat temu Gmina wybudowała piękny plac
zabaw dla dzieci. Jak każdy plac tak i ten, nie spełniałby wymogów bez
piaskownicy. Duża ładnie wykończona drewnianą obudową, aby piasek nie
rozsypywał się po całym placu.
Pewnego dnia spora grupka dzieciaków spotkała się w
piaskownicy, przynieśli ze sobą wiaderka, łopatki, foremki, sitka i wiele innych
zabawek.
Bawiąc się beztrosko w piaskownicy, jeden z dzieciaków
pochwalił się, że przed wyjściem na plac zabaw jadł pyszne kruche ciasteczka i
czekoladowe draże. Pytany przez dzieci jak się nazywały te smakołyki, bo i oni
też chcieliby posmakować. Po krótkim namyśle stwierdził z uśmiechem na twarzy,
że choćby chciał to i tak nie pamięta jak się nazywały, ale pamięta jak mama
mówiła mu, że ma dla niego kruche ciasteczka od Pana Dr Gerarda.
Dzieciaki chórem stwierdziły, że one tyle razy były u pana
doktora i nie dostały żadnych ciastek ani czekoladowych draży. Któryś z
dzieciaków powiedział, że jak będzie w najbliższym czasie u pana doktora to
zapyta o ciasteczka. Przysłuchujący się w pobliżu dorośli pilnujący dzieci
uśmiechali się słysząc dialog dzieci na temat doktora i kim jest tajemniczy Dr
Gerard.
Zapoczątkowana rozmowa na temat ciastek zaowocowała we
wspólną zabawę tj. robienie babeczek z piasku przyniesionymi foremkami.
Dziewczynki w jednym końcu piaskownicy zrobiły miejsce na babeczki, a chłopcy w
wiaderkach i nawet jedna taczka była. Dostarczali dziewczynkom materiał na robienie
ciastek. Wyobraźnia dzieci zaczęła przerastać ich samych. Skoro od ciastek się
zaczęło dlaczego nie kontynuować dalej. Więc dziewczynki na brzegu piaskownicy
zrobiły ladę i zaczęły sprzedawać własnoręcznie zrobione wyroby i dystrybucja
kwitła na placu zabaw.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz