Jeśli masz jakiś
problem, to chcesz go jak najszybciej mieć z głowy… Nie myślisz już o tym, co 5
minut temu postanowiłeś – wszystko odsuwasz na bok. Reszta jest nie ważna w tej
chwili. Na wszystko kładziesz „lagę” – liczy się w tej chwili tylko jedno –
pozbyć się jak najszybciej tej cholernej sprawy! I choć głowa już boli, to nie
pomyślisz o tym żeby oderwać się na chwilę od tego wszystkiego. Zaabsorbowało
cię tylko to jedno – załatwić sprawę jak najszybciej i mieć to z głowy. Ale sprawa
nie jest taka, jak na przykład woda w kranie – że leci, leci, zakręcisz kran i
załatwione – nie ma, poleciała… Mocna sprawa, jak się przyczepi, to jak
przysłowiowy „rzep do psiego ogona”! Inna sprawa to taka, że sam nie czynisz
żadnych kroków w kierunku takim, aby jakoś logicznie pozbyć się problemu, w jak
najmniej dokuczliwy sposób. Nie mam tu na myśli każdej sytuacji, kiedy
zachowujemy się ciągle tak samo, ale przecież nie raz zdarzyło się nam, że coś
nas tak zaabsorbowało, że przez to zaniedbaliśmy kilka innych spraw. A dzieje
się tak dlatego, że jeśli nam coś nagle „wyskoczy”, to zazwyczaj dzieje się to
w najbardziej niespodziewanym momencie. Działa w tedy, tak zwane „Prawo Murphy’ego”.
Spada to na nas jak jakaś sieć, z której nie możemy się wydostać. A my? Zamiast
wtedy spokojnie sobie usiąść, zrobić sobie kilka głębokich wdechów dla
uspokojenia oraz dotlenienia mózgu, wypić kilka łyków herbaty, zjeść jakieś dobre
ciastko aby dać więcej energii szarym komórkom, to zaczynamy się szarpać
nerwowo i w efekcie tego, plątać coraz bardziej. I tak uplątani, opadamy z sił,
zaczynamy odpoczywać – i pomału pojawia się rzeczywistość, z problemami które
nam narosły. O właśnie! Jeśli chodzi o problem, oraz efekt ciastkowy, to zaraz
coś opowiem…
Zepsuł mi się
komputer. Ani zipnie – drań jeden! Miałem zrobić coś pilnego – a tu „niespodzianka”…
Trochę się zdenerwowałem. Sprawdziłem standardowo wszystko co można zrobić w
takich przypadkach. Bez żadnego efektu… Znajomi również niewiele pomogli. Zeszło
mi już ponad dwie godziny, kiedy poszedłem po rozum do głowy… Pomyślałem że
odłożę to wszystko i zajmę się czymś innym. I zająłem się – zrobieniem kawy,
oraz zjedzeniem ciastek. Akurat miałem pierniki od Dr. Gerarda, oraz draże – „Maltikeks”
– z tej samej firmy. No to – pojadłem, popiłem… Teraz na spokojnie jeszcze coś
podłubię przy tym zdechłym gracie… Zapuściłem: Fdisk/MBR – i wszystko było OK!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz