czwartek, 11 czerwca 2015

„Spacer w Solankach”


Pewnego sobotniego dnia postanowiliśmy wybrać się wspólnie na spacer do Parku Solankowego. Od wczesnego ranka słoneczko zapowiadało piękny dzień, więc postanowiliśmy go wykorzystać. Założyliśmy dresy, aby spacer spędzić na sportowo.

Po drodze do parku wstąpiliśmy do marketu, aby kupić małe co nie co, a trafiliśmy na bardzo fajne kruche ciasteczka i wyśmienite biszkopty i nawet firmy Dr Gerard. Dokupiliśmy cztery butelki wody i ruszyliśmy w drogę do realizacji obranego celu.

Na początek spacerkiem obeszliśmy połowę parku. Gdy do spacerowaliśmy  do oczka wodnego przez które prowadzi drewniany mostek, to jakby czas się zatrzymał. Stojąc na moście i podziwiając widoki dookoła jeziora, spostrzegliśmy gromadkę łabędzi. Przypatrując się igraszkom na wodzie tym pięknym ptakom zwróciliśmy na siebie uwagę. Za niedługą chwilę podpłynęły do mostku przypatrując się nam.

My zaś niewiele myśląc wyciągnęliśmy z plecaka kruche ciasteczka, pokruszyliśmy na dłoni i wrzuciliśmy do wody. Radość łabędzi była niesamowita. Szybko podpływały do pływających jeszcze na powierzchni wody ciastek aby zjeść. Po chwili pod lustrem wody pokazały się różnokolorowe rybki, które wyłapywały okruchy ciastek spadających na dno. Tak się zagalopowaliśmy, że z kruchych ciastek zostało tyle co na ząb dla dwóch osób. W plecaku, co prawda zostały jeszcze biszkopty

Ale co tam, radość zwierzątek na pierwszym planie. Stojąc jeszcze przez chwilę na mostku zastanawialiśmy się nad fenomenem kruchych ciastek Dr Gerarda, skoro łabędzie a nawet rybki zajadały się tymi słodkościami.

Doszliśmy do wniosku, iż biszkopty powinien spotkać ten sam los tzn. musimy się podzielić ze zwierzętami. Tak miło i szybko upłynął czas nad wodą, że czas najwyższy było wracać, a pozostałą część parku postanowiliśmy przełożyć na kolejny spacer i na pewno rozpocząć od jeziorka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz