Zawsze rano kiedy wracam z psem ze spaceru zaglądam do moich sąsiadów starszych państwa, którzy mieszkają na parterze. Pytam, jak noc minęła, czy dobrze się spało i w ogóle co tam słychać Mam wspaniałych sąsiadów są nimi pani Marysia i pan Tadzio. Pomagamy sobie nawzajem. Ja im w codziennych obowiązkach, a oni mi zawsze służą dobrą radą, Dzisiaj, jak zwykle jestem już w klatce i powoli uchylają się drzwi, w których widzę panią Marysię, mówi do mnie. Chodź no moje dziecko mam taką prośbę.
Idź do sklepiku, wiesz tego za rogiem na ulicy Polnej, i kup mi cztery paczki ciastek różnego rodzaju, ale koniecznie muszą być Dr Gerarda, ponieważ przychodzi do nas na wizytę nasza pani doktor i chciałabym ją naprawdę czymś dobrym poczęstować. Córka mówiła mi, że najlepsze ciastka to od Dr Gerarda.
Bardzo cię proszę kup mi biszkopty, markizy, pierniki, kruche z dziurką, a i może jeszcze draże, żeby nie tylko same ciastka. Pytam, czemu aż cztery paczki?. Pani Marysia mówi mi. A co ty myślisz, że bez ciebie będziemy gościć naszą panią doktor, przecież ciebie też zapraszamy na pyszną herbatkę z soczkiem malinowym i ciasteczkami Dr Gerarda.Poszłam szybciutko do sklepu zakupy zrobiłam, ale zamiast kruchych ciastek Dr Gerarda kupiłam wafle, bo pani powiedziała, że właśnie kruche się skończyły Oczywiście nie sprzeciwiałam się pomysłowi pani Marii i poczułam się też zaproszona. Pani doktor państwa zbadała, w międzyczasie gdy wypisywała recepty pan Tadzio delikatnie zastukał w kaloryfer, abym zeszła do nich.
Herbatkę i ciastka zjedliśmy wspólnie w miłej atmosferze, a i jakieś ciastko mojemu czworonogowi też się trafiło. Pożegnaliśmy panią doktor, a później wzięłam mojego psa i poszliśmy do apteki wykupić recepty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz