W czasie podróży pan Witold włączył klimatyzację i nastroił
radio na audycję'' Lato z radiem'' i teraz z głośników sączyła się muzyka i
zrobiło się lepiej. Po dotarciu na miejsce spotkał ich mały zawód, ponieważ
było dużo samochodów więc pan Kowalski miał trudności ze znalezieniem miejsca
do zaparkowania. Pani Krystyna powiedziała ''tak jak my wiele osób przyjechało
nad jezioro''. Po pewnym czasie wreszcie pan Witold znalazł wolne miejsce i
zaparkował. Wszyscy od razu wysiedli wzięli do ręki swoje rzeczy i ruszyli w
stronę wody. Nad tym jeziorem państwo Kowalscy bywali regularnie i mieli swoje
upatrzone miejsce i teraz chcieli aby tak jak zawsze i teraz tam rozłożyć swój
koc. Po dotarciu do miejsca stwierdzili, że jeszcze nie jest zajęte i tam się
rozłożyli. Pani Krystyna wraz z córką i jej koleżanką zajęli się rozkładaniem
koca, a pan Kowalski wyciągnął materac, pompkę i zajął się jego pompowaniem.
Nim zdążył go nadmuchać to koc i miejsce było już przygotowane. Chociaż to była
jeszcze wczesna godzina to promienie słońca dawały im się ostro we znaki, także
po niedługim czasie postanowili wejść do wody. Woda w jeziorze była przyjemna,
chłodziła nagrzane ciało. Córka państwa Kowalskich wraz z koleżanką po chwili
spędzonej w wodzie przyszły na chwilę na kocyk, pani Krystyna zagadnęła je czy
się czymś poczęstują, a dziewczyny bez chwili namysłu sięgnęły po ciastka
krakersy i pierniki od producenta Dr
Gerarda i draże od tego samego producenta. Dziewczyny korzystały także z
materaca, który to wziął z sobą pan Witold, to znów grali w piłkę także nadmuchiwaną
specjalnie do wody, którą to wzięła z sobą koleżanka państwa Kowalskich. Po
pewnym czasie okazało się, że wszystkie kanapki oraz ciastka od producenta Dr Gerarda zostały zjedzone, ale pora to
była już najwyższa bo nadszedł czas powrotu do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz