środa, 8 lipca 2015

Urlop!


- Przemek… A co, ty nie w pracy?

- Helenko! Jedziemy na urlop!

- O rety! A kiedy?

- Zaraz! Tylko się spakuję!

- Ale, jak to? Dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałeś?

- A, bo… Później ci opowiem!

- Jak to „później”? Rano wstajesz – jak co dzień. Wychodzisz do pracy… I wracasz za godzinę, po czym – ni z tego, ni z owego – krzyczysz do mnie od samych drzwi, że zaraz jedziemy na urlop. Czy ty Przemek, czujesz się dobrze?

- No, nie specjalnie dobrze Helenko, bo chyba źle spałem w nocy i boli mnie szyja. To te cholerne prostowniki! Może to przez klimę w pracy, albo to użeranie się z szefem… Stres – przy tym to prostowniki bolą najbardziej! Chyba muszę pójść na jakieś relaksujące masaże... Ale to już na miejscu, jak dotrzemy na urlopowy wypoczynek.

- Przemek – proszę, wytłumacz mi, co to wszystko ma znaczyć! Zamiast pracować, to wpadasz do domu. Pytam o co tu chodzi – a ty żarty sobie robisz! Wyobraź sobie, że wcale mi nie do żartu! Jak mi nie powiesz co to wszystko ma znaczyć, to nigdzie nie pojadę! Zresztą – tak czy inaczej – i tak nie pojadę…

- No sama widzisz Helenko – po co mam cokolwiek tłumaczyć? Sprawa załatwiona – pojadę…

- A jedź sobie gdzie chcesz!

- Dobrze! To zaczynam się pakować! […] Gdzie jest walizka?

- Chyba gdzieś na strychu…

- O, jest! Ale zakurzona… Muszę ją wyczyścić! Koszulki, spodnie, spodenki, skarpety… Buty – jedne, drugie… Przybornik do golenia…

- Ty Przemek – naprawdę się gdzieś wybierasz?

- Naprawdę Helenko. No dobrze… Ciastka! Muszę sobie zabrać te moje ulubione – na drogę!

- Zjadłeś wczoraj wszystkie.

- Wczoraj zjadłem wafle – które też lubię… Ale najlepsze, to pierniki!

- Te z Dr. Gerarda… Są w szafce. Przemek… Teraz tak zupełnie spokojnie… Powiedz – co to wszystko ma znaczyć…

- Ech, Helenko… No to było tak… Przyjechałem do pracy, chciałem się podpisać na liście… Patrzę – a tu, do końca miesiąca mam wpisany urlop! Poszedłem do szefa. Okazało się, że wszystko z moim planem urlopowym. No i teraz, trzeba się cofnąć wstecz – o pół roku… Jak zaplanowałem urlop, to zaraz załatwiłem nam miejsce w uroczym miejscu. Ale nie powiedziałem tobie o niczym, bo mieliśmy „ciche dni”… A później – zapomniałem! Dopiero dziś – jak szef pokazał mi kartę z planem, to ”przejrzałem na oczy”! No, rozumiesz Helenko?

- Tak, rozumiem… Wiesz co Przemek? To całkiem fajna niespodzianka! Szkoda tylko, że nie pójdziemy w sobotę na urodziny do Janusza… A już powiedziałam, że będziemy…

- Zaraz, zaraz… Helenko – Janusz przecież obchodzi urodziny w czerwcu…?

- No, w czerwcu…

- A teraz nie jest lipiec?

- A skądże!

- To jadę do pracy! Zaraz przywrócę szefa do rzeczywistości! Ale ciastka i tak zjem. A na urlop – jedziemy za miesiąc!

- A – to kolejna niespodzianka. Ale przynajmniej będziemy na urodzinach u Janusza!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz