piątek, 10 lipca 2015

Podróż do Cioci.


W te wakacje postanowiłem odwiedzić ciocię, która mieszka w Gdyni, i która od dawna zapraszała mnie na tygodniowy wypoczynek.
   Po przeanalizowaniu rozkładów jazdy i cen biletów, postanowiłem, że pojadę pociągiem. Zapowiadała się dość dluga, siedmiogodzinna trasa, dlatego musiałem zaopatrzyć się w jedzenie, picie oraz coś, co zabije czas podczas nudnej jazdy.  W trakcie takich podróży lubię sobie przekąsić coś słodkiego, więc udałem się do sklepu by zakupić trochę łakoci Dr Gerarda. Wśród wielu słodyczy Dr Gerarda, wybrałem pyszne  biszkopty i pierniki.
     W sobotni poranek po zjedzeniu śniadanie, tata odprowadził mnie na dworzec PKP, ponieważ moja walizka była bardzo ciężka i wypakowana po same brzegi. Miałem jeszcze mały plecak, do którego mama włożyła kanapki, sok i trochę słodyczy Dr Gerarda. Ja dołożyłem książkę, podręczną, elektroniczną grę i empetrójkę.
  Na peronie pożegnałem się z tatą i wsiadłem do pociągu, który odjechał planowo.
    Podczas podróży okazało się, że nie miałem czasu na nudę. Przez pierwsze dwie godziny w przedziale towarzyszyła mi mama z synem w moim wieku. Wojtek, bo tak miał na imię, cały czas opowiadał śmieszne historie ze swojej szkoły.
Później wsiadła do naszego przedziału starsza pani, która rozwiązywała krzyżówki i wciąż prosiła mnie o pomoc.
   Kiedy zgłodniałem, zjadłem kilka kanapek oraz słodycze, i ani się obejrzałem, jak wjeżdżałem na peron w Gdyni.

Już przez okno zobaczyłem, że ciocia cierpliwie na mnie czeka.

 

To była bardzo ciekawa podróż, która bardzo szybko mi minęła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz