Po trzydziestu latach przyszedł czas na rozbiórkę staruszka.
Samodzielna rozbiórka nie była możliwa z powodu dachu z eternitu. Słynnego
eternitu zawierającego rakotwórczy „Azbest”.
Z początkiem roku złożyliśmy wniosek do gminy na rozbiórkę dachu
przez wyspecjalizowaną firmę w zdejmowaniu płyt cementowo-azbestowych.
W umówionym terminie pod garaż podjechał duży samochód
ciężarowy z ramieniem wysięgnikowym do podnoszenia palet z ułożonym azbestem i
ustawiania na przyczepie.
Z auta wysiadło dwóch panów ubranych w specjalne kombinezony.
Z przyczepy zdjęli dwie palety i narzędzia potrzebne do pracy, nałożyli maski
na twarz aby nie wdychać azbestu i przystąpili do pracy.
Mimo upalnego słońca bardzo sprawnie przebiegało zdejmowanie
płyt z dachu. Po półtorej godzinie pracy zrobiłem kawę po uprzednim zapytaniu.
Wcześniej zaopatrzyłem się w produkty firmy Dr Gerard, takie jak: kruche ciasteczka,
krakersy i pierniki.
Poprosiłem panów, aby zrobili sobie krótką przerwę od
niemiłosiernie palącego słońca na skromny poczęstunek. Bardzo chętnie przystali
na propozycję chwili relaksu w cieniu.
Częstując się ciasteczkami Dr Gerarda byli pod wielkim
wrażeniem smaku i świeżości serwowanych do kawy słodkości. W trakcie przerwy
mieliśmy okazję na wypytanie panów o usuwany z dachu eternit, a mianowicie jego
dalszy los od momentu rozbiórki.
Pracownicy ubogaceni w nowe smaki z zadowoleniem podziękowali
i przystąpili do dalszej rozbiórki dachu. Po zdjęciu z garażu każdy płatek
ułożyli na palecie i po uzyskaniu odpowiedniej wysokości owinęli folią i załadowali
na przyczepę. Uprzednio przed załadunkiem każda załadowana paleta jest ważona w
celu weryfikacji i statystyk usuniętego eternitu przez Gminę.
Po zakończeniu rozbiórki wyzbierali wszelkie drobne kawałki
które poodłamywały się przy zdejmowaniu, załadowali wyzbierane odłamki i
narzędzia na przyczepę poprosili o podpis i potwierdzenie wykonanej pracy i
odjechali.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz