piątek, 10 lipca 2015

Telefon od szwagra




- Iwona, odbierz sobie ten telefon, bo zaraz mu głośnik wyskoczy.

- Słyszę że dzwoni, ale teraz jestem zajęta i nie mogę odebrać. Jak coś ważnego, to jeszcze raz zadzwoni… […] A, to Jarek… Halo! Halo! Ech, już się rozłączył. Później do niego oddzwonię.

- Który Jarek?

- No, mój brat przecież…

- Hmmm… To zapewne faktycznie coś ważnego… Zaraz ja tyrknę do niego… […] Halo, cześć szwagier, co słychać?

- Cześć. Przed chwilą dzwoniłem do Iwony. Nie ma jej?

- Jest, tyle że zakorzeniła się w łazience… Nawet wyskoczyła na moment jak zadzwoniłeś, ale wiesz… Kobiecy refleks…

- No, moja Dorotka też tak ma… Jak stanie przed lustrem, to jakby tuż przedtem do cyjanopanu wpadła… Mam takie pytanie do was za 100 punktów…

- Ja mogę posłuchać, ale tylko za pełną szóstkę w totka!

- A, to w przyszłym tygodniu.

- no, dobra… Dawaj!

- Macie jakieś plany na sobotę?

- Zaraz zapytam twoją siostrzyczkę… Co robimy w sobotę!?

- Jarek się pyta? Nie mam jeszcze żadnych planów!

- Jarek – podobno nic… A ty masz jakieś plany?

- Rozmawiałem już z Radkiem, bo zacząłem od tych co są najdalej… też Mówi że ma luz… Mam ochotę zrobić spotkanie rodzinne. Porozmawiam jeszcze z Dzidką, ale do niej mam najbliżej, to podejdę. Jeszcze się skontaktuję, tylko jak z Dzidką załatwię.

- Dobrze, tylko powiedz, co to za okazja. Mamy kupić jakiś bukiet okolicznościowy???

- Żaden bukiet! Jeśli się spotkamy, to tak zupełnie bez okazji. A „bukiet” może być, ale w płynie. Pogadamy jeszcze o wszystkim. Nara!

- I co mówił Jarek?

- Bracicho chce zorganizować rodzinne spotkanie. Ma już wstępną zgodę od Radka. Ja również nie miałem nic przeciw… Ma pogadać jeszcze z Dzidką – i mówił że jeszcze zadzwoni. Pytałem go, co to za okazja… Ale odpowiedział, że to takie luźne rodzinne spotkanie. Coś w tym przeczuwam… Odnoszę wrażenie, że nie do końca był całkiem szczery…

- Nie… Teraz nie ma u nich żadnych rocznic, ani imienin… Może faktycznie chce abyśmy się spotkali… Nic nie mówił żeby coś przywieźć?

- „Bukiet” w płynie. Ale mamy się jeszcze ugadać.

- A, to kupię jakieś soczki dla dzieci…

- I ciastka – te z Dr. Gerarda są bardzo dobre!

- Ale jakie?

No, różne… Taką jakąś kompozycję - ciasteczko nadzienie czekolada… Albo coś innego – np. – biszkopty… Albo jedne i drugie. Zobaczymy jak będzie wszystko wiadome.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz