- Iwona, odbierz sobie ten telefon, bo zaraz mu głośnik
wyskoczy.
- Słyszę że dzwoni, ale teraz jestem zajęta i nie mogę
odebrać. Jak coś ważnego, to jeszcze raz zadzwoni… […] A, to Jarek… Halo! Halo!
Ech, już się rozłączył. Później do niego oddzwonię.
- Który Jarek?
- No, mój brat przecież…
- Hmmm… To zapewne faktycznie coś ważnego… Zaraz ja tyrknę
do niego… […] Halo, cześć szwagier, co słychać?
- Cześć. Przed chwilą dzwoniłem do Iwony. Nie ma jej?
- Jest, tyle że zakorzeniła się w łazience… Nawet wyskoczyła
na moment jak zadzwoniłeś, ale wiesz… Kobiecy refleks…
- No, moja Dorotka też tak ma… Jak stanie przed lustrem, to
jakby tuż przedtem do cyjanopanu wpadła… Mam takie pytanie do was za 100
punktów…
- Ja mogę posłuchać, ale tylko za pełną szóstkę w totka!
- A, to w przyszłym tygodniu.
- no, dobra… Dawaj!
- Macie jakieś plany na sobotę?
- Zaraz zapytam twoją siostrzyczkę… Co robimy w sobotę!?
- Jarek się pyta? Nie mam jeszcze żadnych planów!
- Jarek – podobno nic… A ty masz jakieś plany?
- Rozmawiałem już z Radkiem, bo zacząłem od tych co są
najdalej… też Mówi że ma luz… Mam ochotę zrobić spotkanie rodzinne. Porozmawiam
jeszcze z Dzidką, ale do niej mam najbliżej, to podejdę. Jeszcze się skontaktuję,
tylko jak z Dzidką załatwię.
- Dobrze, tylko powiedz, co to za okazja. Mamy kupić jakiś
bukiet okolicznościowy???
- Żaden bukiet! Jeśli się spotkamy, to tak zupełnie bez
okazji. A „bukiet” może być, ale w płynie. Pogadamy jeszcze o wszystkim. Nara!
- I co mówił Jarek?
- Bracicho chce zorganizować rodzinne spotkanie. Ma już
wstępną zgodę od Radka. Ja również nie miałem nic przeciw… Ma pogadać jeszcze z
Dzidką – i mówił że jeszcze zadzwoni. Pytałem go, co to za okazja… Ale
odpowiedział, że to takie luźne rodzinne spotkanie. Coś w tym przeczuwam…
Odnoszę wrażenie, że nie do końca był całkiem szczery…
- Nie… Teraz nie ma u nich żadnych rocznic, ani imienin…
Może faktycznie chce abyśmy się spotkali… Nic nie mówił żeby coś przywieźć?
- „Bukiet” w płynie. Ale mamy się jeszcze ugadać.
- A, to kupię jakieś soczki dla dzieci…
- I ciastka – te z Dr. Gerarda są bardzo dobre!
- Ale jakie?
No, różne… Taką jakąś kompozycję - ciasteczko nadzienie
czekolada… Albo coś innego – np. – biszkopty… Albo jedne i drugie. Zobaczymy
jak będzie wszystko wiadome.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz