wtorek, 7 lipca 2015

Wyjazd nad jezioro cz.2

Pan Witold też nie próżnował w przygotowaniach na sobotni wyjazd nad jezioro. Zaraz po przyjściu w piątek z pracy i zjedzeniu obiadu wziął klucz od piwnicy i zszedł do niej. Odnalazł ich materac dmuchany oraz pompkę do niego, zakluczył piwnicę i poszedł do mieszkania, tu nadmuchał i począł go sprawdzać, czy aby nie przepuszcza powietrza i dobrze przetrwał zimę. Po stwierdzeniu faktu, że wszystko jest dobrze spuścił powietrze złożył go i odłożył do przedpokoju na jutrzejszy dzień. Tak przygotowani państwo Kowalscy czekali jutrzejszego dnia wyjazdu. Wstali wcześnie rano, a przez szybę świeciły promyki słońca, dzień zapowiadał się gorący jak i cały zeszły tydzień. Pierwsza wstała pani Krystyna, po odświeżeniu się i przygotowania śniadania poszła budzić domowników, gdy minęło dwadzieścia minut wszyscy siedzieli już przy stole. Po zjedzeniu śniadania pani Krystyna wraz z córką zabrały się za przygotowywanie prowiantu, oprócz kanapek w koszu nie mogło zabraknąć słodkości kupionych na ten wyjazd wczorajszego dnia krakersów oraz pierników od Dr Gerarda. Po spakowaniu kosza, zadzwoniła ich córka po koleżankę, którą zaprosiła na ten wyjazd nad jezioro. Po stwierdzeniu, że są już gotowi do wyjścia pani Krystyna wzięła w rękę kosz z jedzeniem, ich córka kocyk, a pan Witold spakowany materac i udali się do samochodu. Na klatce schodowej czekała na nich koleżanka ich córki i wszyscy czworo udali się na parking. Po zajęciu miejsca w samochodzie udali się nad wody jeziora. W czasie drogi ich córka poczęstowała koleżankę piernikami od producenta Dr Gerarda, a jej koleżanka odwzajemniła się częstując drażami i jak się okazało od tego samego producenta. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz