Pan Witold też nie próżnował w przygotowaniach na sobotni
wyjazd nad jezioro. Zaraz po przyjściu w piątek z pracy i zjedzeniu obiadu
wziął klucz od piwnicy i zszedł do niej. Odnalazł ich materac dmuchany oraz
pompkę do niego, zakluczył piwnicę i poszedł do mieszkania, tu nadmuchał i
począł go sprawdzać, czy aby nie przepuszcza powietrza i dobrze przetrwał zimę.
Po stwierdzeniu faktu, że wszystko jest dobrze spuścił powietrze złożył go i
odłożył do przedpokoju na jutrzejszy dzień. Tak przygotowani państwo Kowalscy
czekali jutrzejszego dnia wyjazdu. Wstali wcześnie rano, a przez szybę świeciły
promyki słońca, dzień zapowiadał się gorący jak i cały zeszły tydzień. Pierwsza
wstała pani Krystyna, po odświeżeniu się i przygotowania śniadania poszła
budzić domowników, gdy minęło dwadzieścia minut wszyscy siedzieli już przy
stole. Po zjedzeniu śniadania pani Krystyna wraz z córką zabrały się za
przygotowywanie prowiantu, oprócz kanapek w koszu nie mogło zabraknąć słodkości
kupionych na ten wyjazd wczorajszego dnia krakersów oraz pierników od Dr Gerarda. Po spakowaniu kosza, zadzwoniła
ich córka po koleżankę, którą zaprosiła na ten wyjazd nad jezioro. Po
stwierdzeniu, że są już gotowi do wyjścia pani Krystyna wzięła w rękę kosz z
jedzeniem, ich córka kocyk, a pan Witold spakowany materac i udali się do
samochodu. Na klatce schodowej czekała na nich koleżanka ich córki i wszyscy
czworo udali się na parking. Po zajęciu miejsca w samochodzie udali się nad
wody jeziora. W czasie drogi ich córka poczęstowała koleżankę piernikami od
producenta Dr Gerarda, a jej
koleżanka odwzajemniła się częstując drażami i jak się okazało od tego samego
producenta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz