W ubiegłym tygodniu odwiedziła nas synowa z wnuczkiem, który
ukończył już roczek.
Po powitaniu wszyscy udaliśmy się do dużego pokoju, bo tam
jest najwięcej miejsca do zabawy, a my też wygodnie usiedliśmy do stołu. Żona
zrobiła kawę, a ja z barku wyjąłem biszkopty Dr Gerarda oraz piernik. Wnuczek w
tym czasie zainteresował się pudłem, w którym trzymamy różne autka z myślą o
wnukach, by mieli się czym bawić jak nas odwiedzają. Synowa niedawno wróciła z nad morza bałtyckiego, gdzie razem z rodzinką była na urlopie. Korzystając, że wnuk Karolek zajął się swoim światem, synowa postanowiła mam pokazać zdjęcia z urlopu. Zdjęcia nigdy nie oddadzą co prawda rzeczywistości, ale były i tak piękne i widać było, że cała rodzinka miło spędziła czas nad morzem.
W trakcie przyszła do domu córka, która była na zakupach. Po rozpakowaniu zakupów dołączyła do nas by oglądać zdjęcia. Nagle zauważyłem, że coś cicho jest w pokoju, więc pytqam, Czy Karolek jest w pokoju?
No, miałem rację, Karolka niema w pokoju. Nasz Karolek po cichu poszedł do pokoju córki, a tam sięgnął sobie ze stolika biszkopty Dr Gerarda i się dobrał do nich. Bardzo mu posmakowały co było widać po buzi, a na dokładkę dzielił się z nimi z psem. Nasz piesek bardzo lubi dzieci, bo wie, że zawsze przy nich coś słodkiego wpadnie mu do mordy. Z paczki biszkoptów pozostało tylko jedno ciastko i niewiadomo kto zjadł je, ale najprawdopodobniej to była wielka słodka uczta mopsa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz