W ubiegłą sobotę byłem na wspaniałej imprezie, którą byly 5
urodziny wnuka.
Zwykle urodziny w naszej rodzinie obchodzone są kameralnie,
ale przecież to piąte urodziny wnuka Jakuba. Najpierw był uroczxysty obiad Po obiedzie został wniesiony piękny tort, który przygotowała mama Jakuba. Nie był to taki zwyczajny tort. Był wielki i w kształcie zamku. Cały był obłożony kolorowymi drażami Dr Gerarda i orzeszkami, więc na jego widok dzieciarnia wydała westchnienie zachwytu, a dorośli zamruczeli z aprobatą. W smaku również był znakomity - malinowo-śmietanowy - mama Jakuba jest prawdziwą mistrzynią, jeśli chodzi o wypieki.
Na torcie stało 5 żółtych świec, które Jakub jednym dmuchnięciem zgasił.
Do kawy na stół
zostały podane patery ze wspaniałymi wypiekami otaz duży półmisek pysznych
wypieków Dr Gerarda jak; pierniki, biszkopty, kruche ciasteczka nadziewane
czekoladą.
W smaku również był
znakomity – malinowo - śmietanowy - moja mama jest prawdziwą mistrzynią, jeśli
chodzi o wypieki.Potem nadeszła najmilsza dla Jakuba chwila, otwieranie prezentów. Wszystkie, a było ich w tym roku naprawdę dużo, zawinięte były w kolorowy, szeleszczący papier, a na dodatek przyozdobione lśniącymi wstążkami. W czasie gdy Jakub zabrał się za rozpakowywanie prezentów, my wszyscy zaśpiewaliśmy mu Sto lat. Po rozpakowaniu prezentów, wszystkie dzieci pozły do oddzielnego pokoiku gdzie wnuczek Jakub był głównym wodzirejem dziecięcych zabaw.
Dzieciaki tak się wesoło bawiły, że pomimo późnej pory nie chciały iść do swoich domów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz