piątek, 24 lipca 2015

Radości co niemiara.

Ja zwykle każdego dnia z samego rana wychodzę do sklepu po chleb i bułki. W sklepie spotykam moją koleżankę, która zaczyna opowiadać mi, że jej siostra w zeszłym tygodniu  urodziła synka, iże tak się wszyscy cieszą, i w ogóle radości co niemiara. Mówi mi, że dzisiaj siostra z dzieckiem wychodzą ze szpitala do domu, a ona chciałaby ich jakoś fajnie przywitać. Pyta mnie o jakieś pomysły. Zaczynamy coś wymyślać. Może jakieś kwiaty podpowiadam. Ja przypomniałam sobie, że jak ja wracałam z moim synem do domu to mąż z córką też przygotowali takie przywitanie. Zaczynamy coś układać, ale mówię jej najpierw zróbmy zakupy, a potem pomyślimy. Ja oprócz chleba i mleka kupiłam jeszcze kilka paczek ciastek Dr Gerarda, bo jutro spodziewamy się gości. Wzięłam ciastka markizy, pierniki, biszkopty, wafle i ulubione draże Dr Gerarda dla mojego synka. Koleżanka mówi, że może ona też kupi coś słodkiego, bo pewnie  ciocie przyjdą oglądać siostrzeńca to je poczęstuje. Kupiła po 2 paczki, markizy, krakersy i  wafle Dr Gerarda.
Wracając ze sklepu w kwiaciarni kupiłyśmy duży piękny bukiet kwiatów. Zaproponowałam jej, że może przyjdę do niej i we dwie szybciej coś wymyślimy.
Zaniosłam zakupy do domu i poszłam do niej. Szwagier jej pojechał do szpitala, a my wzięłyśmy się do roboty. Na białej szarfie wymalowałyśmy dużymi kolorowymi literami   WITAMY W DOMU szarfę z napisem umieściłyśmy w przedpokoju zahaczając o lustro na wysokości oczu, aby można było szybko ją zauważyć. Mały stolik przykryłyśmy białą serwetą i  ustawiłyśmy pod lustrem. Na stoliku wazon z kwiatami oraz pierwszy mały samochodzik prezent dla dzidziusia i kolorowy smoczek. 
Młoda mamusia strasznie się ucieszyła takim powitaniem, ponieważ niczego się nie spodziewała, a my zanim oni przyjechali ze szpitala, to po prostu wyszłyśmy z domu, aby mogli się sobą nacieszyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz