W sobotę byłam na urodzinach kolegi Stefana, który właśnie
ukończył 15 lat.
Stefan bardzo lubi przyjęcia urodzinowe, więc poprosił
mnie i kilka moich koleżanek, żebyśmy
pomogły jego mamie w przygotowaniu przyjęcia.
Z wielką chęcią zgodziłyśmy się pomóc jego mamie. Mama Stefana upiekła
tort, a myśmy go udekorowały i pomogłyśmy w robieniu sałatki warzywnej. W
czasie kiedy myśmy krzątały się w kuchni, to Stefan udał się do sklepu na
zakupy. Doradziliśmy mu aby kupił słodycze Dr Gerarda, ponieważ wszystkie
lubimy sobie podjadać pyszne biszkopty i krakersy właśnie tej firmy. Dzięki dobrej
organizacji sprawnie poszły nam przygotowania i wyrobiłyśmy się w czasie. Kiedy na zagórze wybiła godzina 17 , Stefan wybiegł z domu i czekał na gości.
Zaproszeni znajomi schodzili się bardzo szybko. Mieli ze sobą wiele prezentów dla solenizanta.
Chwilę później wszyscy już byliśmy w domu, gdzie miała być impreza.
Mama Stefana wniosła ogromnego torta, aby solenizant zdmuchnął świeczki.
Ku naszemu zdziwieniu Stefan usiadł na krześle i oburzył się, że jego urodzinowy tort jest robiony przez nas i jego mamę.
Było nam bardzo przykro , że nie doceniał naszej pracy.
Mama Stefana przez cały wieczór udawała , że wcale nie jest jej smutno , choć miała ochotę wyjść i rozpłakać się jak małe dziecko .
Może z nerwów ale i także z wrażenia ścisnęło się moje gardło i postanowiłam zwrócić uwagę solenizantowi, żeby nie sprawiał przykrości swojej mamie, która tak bardzo się dla niego starała ( nie wspominając o nas oczywiście) .
Stefanowi zrobiło się nieprzyjemnie. Poczerwieniał z zawstydzenia. Na jego czole pojawiły się drobne kropelki potu. Podszedł do mamy i przeprosił ją za swoje zachowanie.
Po tym incydencie, bawiliśmy się doskonale do późnego wieczora.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz