środa, 29 lipca 2015

„Śladami Serwisu”


Mój młodszy dobry kolega i przyjaciel pracuje na stanowisku elektryka w firmie, która serwisuje pewną sieć Marketów.

Co jakiś czas otrzymuje zlecenie jedno lub kilkudniowe na serwisowanie od kilku do kilkunastu marketów w całej Polsce. Przeważnie jeździ sam autem służbowym i któregoś dnia zaproponował mi dotrzymanie towarzystwa w podróży na trasie serwisu.

Skoro dysponowałem dużą ilością wolnego czasu, to nie namyślałem się długo ponieważ od zawsze lubiłem podróżować po Polsce. Tym bardziej, że nie często życie oferuje takie okazje.

Bardzo wcześnie rano kolega podjechał służbowym autem pod mój dom, zabrałem jakieś ciuchy na przebranie w razie pomocy w Markecie i ruszyliśmy w trasę.

Pierwszy market nawiedziliśmy w celu serwisu zaledwie po pięćdziesięciu kilometrach. Kolega zabrał skrzynkę narzędziową i poszedł do kierownika sklepu a ja udałem się na krótką wycieczkę krajoznawczo-rozpoznawczą po okolicy. Po godzinie spaceru odezwał się telefon w słuchawce głos kolegi „Wracaj do bazy, ruszamy dalej.”

Wsiadam do samochodu, kolega stawia mi skrzynkę narzędziową na kolanach otwiera wieko i pyta. Na co masz ochotę? Widząc na opakowaniach logo firmy Dr Gerard, po prostu zaniemówiłem.

W skrzynce były: czekolada nadziewana, pierniczki czekoladowe, markizy. Ja na to, do takiego zestawu jedynie brakuje filiżanki dobrej kawy. Kolega stwierdził, iż po drodze do następnego punktu serwisowego będzie niedrogi zajazd i będziemy mogli pozwolić sobie na chwilę relaksu przy kawie i słodkościach Dr Gerarda. Zajazd był bardzo przytulny i na dodatek w lesie, że aż nie chciało nam się jechać do kolejnego marketu na serwis, a to za sprawą słodyczy Dr Gerarda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz