piątek, 17 lipca 2015

Czasem sny się sprawdzają




- Iwona, jak myślisz – Jarek organizuje spotkanie z okazji ukończenia budowy?

- Chyba nie… Z tego co wiem, to do momentu zakończenia, pozostało mu jeszcze wiele pracy. Wprawdzie to jeszcze tylko wykończenie, ale przecież te prace są najbardziej żmudne. Finał ma być podobno jesienią.

- Hmmm… Jakieś to bardzo tajemnicze… Kupiłaś wszystko co chciałaś?

- Tak. A ty?

- Też.

- Ciekaw jestem, jak to wszystko będzie wyglądać… Jarek ma zmysł do tych budowlanych pomysłów. Potrafi sobie wszystko zaplanować – a później zrealizować.

- Tak… Nie idzie na łatwiznę, by skorzystać z gotowych projektów, tylko sam kreuje swoje dzieło. Ma naprawdę wiele ciekawych pomysłów.

- Zaraz będziemy wysiadać… Ufff… Ale dziś gorąco… Chyba będzie burza.

- Dziś nie. Ma być dopiero we wtorek.

- O, dymi się! Pewnie już biesiadują…

- A dzieci biegają i krzyczą. Mają basen na stelażu!

- A Jarek postawił już grilla. A co on taki dziwaczny! Grill – znaczy się…

- Zaraz zobaczymy, co to takiego…

- Witajcie spóźnialscy! Wy to zawsze musicie przyjść na końcu…-

- No, nie gniewaj się Jarek… Ale tym razem to twoja wina!

- Moja? A to dlaczego?

- A dlatego, że dopiero jak w GPS wpisałem „koniec świata”, to mnie tutaj przyprowadziło.

- Aaa, bo mieszczuchy to teraz muszą poruszać się przy pomocy GPS-a.. Jak nie ma jeszcze konkretnego punktu na mapie, to nie trafią!

- „Mieszczuchy”? A ty to kim jesteś?

- Ja? Ja, to już wieśniak! No dobrze… Przywitaliśmy się, to teraz powiedzcie, na co macie ochotę. Sałatka, kiełbaska faszerowana, filet w koszulce z szynki…

- Poproszę wodę – może być z lodem… A ty Iwona?

- A ja? Mrożoną kawę.

- Teraz, skoro już jesteśmy w komplecie, to powiedz, z jakiej przyczyny spotykamy się tutaj…

- Wszystko w swoim czasie! Muszę wybrać odpowiedni moment!

- To teraz jest chyba do tego najlepszy… Wszyscy siedzą, dzieci też są spokojne – lepszego może nie być.

- A co te dzieci tak spokojnie się zachowują? Przeskrobały coś pewnie… Zobacz Dorotko, co one takie spokojne?

- Nie muszę sprawdzać, bo znam tego przyczynę.

- To powiedz, skoro znasz. Bo ja nie mam pojęcia!

- Muszę poczekać na odpowiedni moment!

- Dorota – nie żartuj sobie, tylko gadaj!

- No dobrze… Dzieci się uspokoiły, bo dostały od Iwony pyszne ciastka.

- A jakie to ciastka?

- Aaa… Kupiłam im z Dr. Gerarda… Markizy i pierniki. Są naprawdę dobre!

- Tak – wiemy, wiemy… Z tej firmy, to wszystkie są dobre!

- Zgadza się – my też sobie te chwalimy. Ale niech Jarek w końcu powie, co ma nam do powiedzenia!

- No dobrze. To zaczynam! Miałem koszmarny sen. I choć w sny nie wierzę, to ten mnie przeraził. Bo śniło mi się, że spalił się dom, ten właśnie który nie jest jeszcze ukończony. Nie znam się na snach, ale pożar to podobno jakieś nieszczęście. To skoro miałoby się coś stać, to postanowiłem, że zorganizuję jeszcze takie rodzinne spotkanie.

- Czekaj – zaraz w internecie sprawdzimy, co oznacza pożar w senniku… O, jest! „Palący się dom – więź rodzinna”!

- to już mamy! Jednak sny czasem się sprawdzają!

- Jak to – się sprawdzają…

- No, przecież to co teraz tutaj się wydarzyło, to nic innego, jak więź rodzinna!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz