Obudziłem się koło ósmej rano i zapowiadał się piękny
wtorkowo - wakacyjny dzien. Zszedłem na dół do kuchni zrobić sobie śniadanie.
Na śniadanie postanowiłem zrobić kakao i zjeść Kruche ciasteczka Dr Gerarda. Po
zjedzeniu śniadania zrobiłem sobie kawę, do której przyniosłem sobie z barku
pierniki Dr Gerarda.
W domu nie było nikogo. Mama i tata w pracy, wiec miałem
caly dom do wieczora tylko dla siebie. Wracając do swojego pokoju zobaczyłem,
że moja psinke leząca przy drzwiach wyjsciowych. Sonia chciała wyjść na spacer.Po porannej toalecie ubrałem się i zeszłam na dół by wyjść na spacer z psem.
Na dworze było bardzo gorąco i zdecydowałem się by iść na spacer do lasku. Tam przynajmniej będzie nam chłodno i jest fajna ścieżka rowerowa. Chodząc tak sobie w pewnym momencie ktoś na mnie wpadł, a ja poleciałem do przodu i upadłem. Potłukłem sobie łokcie i kolano. Bylam nie zle wkurzona.
Byłem nie źle wkurzony. Podnosząc się zobaczyłem przed sobą czyjąś delikatną rękę. Podniosłem wzrok i moim oczom ukazała się piękna brunetka, o zielonych oczach. Chciała mi pomóc wstać, ale udałem, że nie widzę jej ręki i wstałem sam.
Wkurzony odwróciłem się i szybko oddaliłem się od miejsca wypadku. Po wejściu do domu, nagle zdałęm sobie sprawę, że postąpiłem jak głupiec. Mogłem się chociaż zapoznać z tą piękną brunetką, a może nawet umówić na kawę.
Teraz chodzę codziennie na spacer s psem do lasku, ale nie dane jest mi spotkać te piękne, zielone oczy. Do końca wakacji jeszcze daleko i mam nadzieję, że jeszcze ją spotkam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz