poniedziałek, 20 lipca 2015

Niezapomniane spotkanie.


Obudziłem się koło ósmej rano i zapowiadał się piękny wtorkowo - wakacyjny dzien. Zszedłem na dół do kuchni zrobić sobie śniadanie. Na śniadanie postanowiłem zrobić kakao i zjeść Kruche ciasteczka Dr Gerarda. Po zjedzeniu śniadania zrobiłem sobie kawę, do której przyniosłem sobie z barku pierniki Dr Gerarda.
W domu nie było nikogo. Mama i tata w pracy, wiec miałem caly dom do wieczora tylko dla siebie. Wracając do swojego pokoju zobaczyłem, że moja psinke leząca przy drzwiach wyjsciowych. Sonia chciała wyjść na spacer.
Po porannej toalecie  ubrałem się i zeszłam na dół by wyjść na spacer z psem.
Na dworze było bardzo gorąco i zdecydowałem się by iść na spacer do lasku. Tam przynajmniej będzie nam chłodno i jest fajna ścieżka rowerowa. Chodząc tak sobie w pewnym momencie ktoś na mnie wpadł, a ja poleciałem do przodu i upadłem. Potłukłem sobie łokcie i  kolano. Bylam nie zle wkurzona.
Byłem nie źle wkurzony. Podnosząc się zobaczyłem przed sobą czyjąś delikatną rękę. Podniosłem wzrok i moim oczom ukazała się piękna brunetka, o zielonych oczach. Chciała mi pomóc wstać, ale udałem, że nie widzę jej ręki i wstałem sam.
Wkurzony odwróciłem się i szybko oddaliłem się od miejsca wypadku. Po wejściu do domu, nagle zdałęm sobie sprawę, że postąpiłem jak głupiec.  Mogłem się chociaż zapoznać z tą piękną brunetką, a może nawet umówić na kawę.
Teraz chodzę codziennie na spacer s psem do lasku, ale nie dane jest mi spotkać te piękne, zielone oczy.   Do końca wakacji jeszcze daleko i mam nadzieję, że jeszcze ją spotkam.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz