niedziela, 26 lipca 2015
List do Dr Gerarda
Kochany Doktorze Gerardzie! Piszę do Ciebie, bo udało mi się odkryć nowy produkt i uważam, że będzie on prawdziwym hitem. Wierzę, że Twoi eksperci wymyślą idealną formułę jego sprzedaży.
Nie dalej jak dwa tygodnie temu Polskę odwiedziły fale upałów znad Hiszpanii.
Termometry oszalały. Już od bladego świtu upał lał się z nieba. Z racji tego, że zbiegło się to cudownie z moim wolnym w pracy spakowałam dzieciaków do samochodu i ruszyliśmy na Kryspinów. Dzieci uwielbiają wodę, więc żeby nie zabierać im czasu szukaniem restauracji zrobiłam kanapki. Cała nasza trójka jest ciasteczko-maniakami. Uwielbiamy wszystkie smaki Dr Gerarda. Lubimy wspólnie pałaszować słodkości jak ciasteczka nadziane czekoladą. Pozwoliłam też dzieciakom wrzucić do naszej turystycznej lodówki ich ukochane draże, wafelki i pierniczki.
Zrobiliśmy sobie więc ciasteczkowy raj i ruszyliśmy na nasze małe wakacje.
Znaleźliśmy miejsce blisko wody. Rozbiliśmy swoje "obozowisko". Upał dochodził 40 stopni C.
Około południa, po kilku godzinach pływania i budowania piaskowych fortec marzyliśmy tylko o cieniu naszego parasola i pysznych ciasteczkach z naszej lodóweczki. Tu spotkała nas niespodzianka- niestety w pośpiechu zapomniałam wrzucić do lodówki zamrożone wkłady. Kanapki były takie sobie, bo włożyłam do nich zbyt wiele warzyw i rozpłynęły się. Niestety podobny los spotkał ciasteczka nadziewane czekoladą. Wtedy zobaczyłam błysk w oku mojego 11-letniego syna, który nie zastanawiając się długo wygrzebał z koszyka plastikowe talerzyki i łyżeczki nie odpuścił słodkością Dr Gerarda, oczywiście drugi syn widząc reakcje brata na te pyszności zrobił to samo. I tak moi chłopcy byli przeszczęśliwi-od tego dnia zostałam okrzyknięta ciasteczkową mamą.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz