wtorek, 14 lipca 2015

Drugie podejście do urlopu




- O rety! Przemek! Ty tak sobie spokojnie leżysz i chrapiesz a tu już po ósmej! Wstawaj szybko, bo w pracy dawno powinieneś być! No słyszysz?!

- Mmmmm… Echhhh… Cicho… Mmmmmm… Teeego… Helenko… Daj spokój… Hmmmmm…

- No już! Szybko wstawaj! Dlaczego budzik nie zadzwonił…? A może ja nie słyszałam…? Ale żeby Przemek też nie słyszał…? A może się zepsuł?! Już dawno temu mówiłam, żeby nastawiać dwa budziki! Przemek – no wstawaj!

- Eeeeee… Mmmmmm… Helenko… Nie mogłaś słyszeć budzika, bo go wyłączyłem… Eeechhh…

- Jak to wyłączyłeś – Przemek…? A co z pracą???

- Pracą??? Przecież sezon urlopowy! Od dziś rozpoczynam urlop i jedziemy na zasłużony wypoczynek!

- Ależ ty jesteś okropny! I nie powiedziałeś mi ani słowa?! Wprowadzasz mnie w w wielki stres! Złoszczę się na ciebie! I ty do mnie nie odzywaj się!

- To miała być taka miła niespodzianka… Mchm… To ja jeszcze się poleniuchuję… A później wstanę i zacznę się pakować.

- Mówiłam przecież, żebyś się do mnie nie odzywał
!
- A ja wcale nie do ciebie! Tak tylko sobie gadam… Sam do siebie.

- To chłopisko to kiedyś mnie doprowadzi do rozstroju nerwowego! Kiedyś jak się zdenerwuję, to wyjdę i cały dzień mnie nie będzie… A jak wrócę i coś mi powie, tak że się znów zdenerwuję, to jak się odwrócę i trzasnę drzwiami i pójdę, to mnie tydzień nie będzie!

- Cóż to na śniadanko… Bułeczka, masełko, jajko… O, jajecznica! I kawusia z mleczkiem i pianką… No, całkiem niezłe…

- Przemkuuu…

- No, co tam Helenko… Już si1)ę nie gniewasz?

- Przeeestań… A ty – gniewasz się na mnie?

- A skądże znowu! Wiedziałem że zaraz ci przejdzie…

- To o której wyjedziemy…?

- Chyba po obiedzie. Trzeba się spakować na spokojnie… Sprawdzić czy nie ma czegoś do załatwienia… I będziemy mogli pojechać.

- Musisz mi ściągnąć walizkę. A jak przygotuję, to pomożesz mi spakować… Dobrze?

- Nie ma sprawy. Ja spakuję się w kwadrans. Później mogę pomóc tobie. A co bierzemy na drogę?

- Coś do picia i do chrupania.

- Dla mnie do picia – woda mineralna. Ty pewno – jak zwykle – weźmiesz jakiś ulepek…

- Za to ty musisz mieć te swoje ciasteczka! Mnie wystarczą suchary.

- Moje ciasteczka są wyjątkowe – Dr. Gerard!

- Pewno te co zawsze…

- Nie! Tym razem – wafelki i krakersy! Przetestowałem i są znakomite! Idę zaraz do sklepu, to sobie kupię. Tobie też coś wziąć?

- Dzięki – pójdę sama. Najlepsze zakupy robi się samemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz