środa, 15 kwietnia 2015

Odwiedziny Babci.

   W pewną sobotę postanowiłem, że w niedzielę  odwiedzę moją ukochaną babcię. Po południu poleciałem do sklepu, aby kupić dziadkom coś słodkiego fiemy Dr Gerarda, ponieważ wiem, że oni też lubią słodycze Dr Gerarda.  W sklepie zauważyłem nowośc, mianowicie wit’AM musli, śliwka, czekolada. Pomyślałem, że będą na pewno im smakowały te ciasteczka.
   W niedzielę rano wstałem i pojechałem tramwajem do babci.
 Po dotarciu na miejsce delikatnie zapukałem do drzwi, po czym odsunąłem się o krok. Po krótkiej chwili w drzwiach przywitała mnie babcia , która zaprosiła mnie  do środka. Babcia biegiem wróciła do kuchni. Musiała już długo tam siedzieć o czym świadczyły zaschnięte grudki ciasta na jej kuchennym fartuchu.  Zdjąłem kurtkę i schyliłem się by rozwiązać buty, w tym czasie dziadek biegał tylko między kuchnią, a jadalnią nosząc to różne półmiski z jedzeniem. Babcia zawsze mnie rozpieszczała i dbała bym dobrze się odżywiał. Dziadek zmachany bieganiną, oparł się o ścianę by odsapnąć i w geście powitania podał mi rękę , którą to uścisnąłem.
Dziadkowi wręczyłem ciasteczka wit’AM musli, śliwka, czekolada.
 -To są pyszne ciastka, które zapewne wam będą smakowały do porannej kawy - powiedziałem.
-Zapraszam do jadalni. – zawołała babcia usatysfakcjonowana widokiem stołu pełnego smakołyków.
- Proszę siadać i zabierać się za jedzenie .
-Babciu czy nie przesadziłaś trochę z tym jedzeniem ? Chciałbym stąd wyjść o własnych siłach .
- Żartobliwie zawołałem w jej stronę .
-Nie przesadzaj już, musisz jeść żeby zdrowo rosnąć. – Odparła pełna przekonania w to co mówi.
Nie ma co się kłócić, z typową babci logiką jeszcze nikt nie wygrał pomyślałem i zabrałem się za jedzenie. Czekało na mnie typowe niedzielne popołudnie u dziadków czyli obiad oraz gry planszowe, które tak bardzo lubiłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz