To było wcześnie rano gdy pan Witold szykował się do wyjścia
do pracy. Właśnie jadł śniadanie przyrządzone mu przez żonę, jego ulubione wit'AM
musli śliwka czekolada. Pan Kowalski uwielbia te musli i je przy każdej okazji,
dodają one mu energii potrzebnej w pracy. Gdy nagle od strony lodówki dał się
słyszeć dziwny dźwięk, najpierw zaczęło coś chrobotać, a potem trzask i dało
się wyczuć dziwną woń. Pan Kowalski zawołał żonę do kuchni i ona także potwierdziła
o dziwnej woni wydobywającej się z lodówki. Odłączyła ją od prądu i rzekła ''czyżby
lodówka nam się zepsuła''. Pan Witold wziął kanapki do pracy i coś słodkiego co
zapakowała mu pani Krystyna , a mianowicie ciasteczka wilczy apetyt od tego
samego producenta co musli czyli Dr
Gerarda . Pani Krystyna poinstruowała męża, że jak tylko przyjdzie pora to
zadzwoni po fachowca od lodówek. Gdy nadeszła pora rozpoczęcia pracy serwisów
usiadła przed laptopem i zaczęła przeglądać informacje gdzie w pobliżu mieści się
serwis, gdzie mogliby oddać lodówkę do naprawy. Znalazła kilka numerów
telefonów i teraz postanowiła zadzwonić. Po krótkiej rozmowie umówiła się iż
fachowiec przyjedzie do domu i sprawdzi co dzieje się z ich lodówką. Minęła
godzina i spec od lodówek był już w mieszkaniu państwa Kowalskich. Oględziny
nie wypadły pomyślnie, uszkodzeniu uległ agregat lodówki i naprawa stała się
nieopłacalna. Z takimi wieściami pani Kowalska czekała aż jej mąż przyjdzie z
pracy aby mu je przekazać. Pan Witold po przyjściu z pracy i wysłuchaniu
relacji małżonki sięgnął do szafki, wyciągnął biszkopciki od Dr Gerarda i oświadczył, że jutro jadą
kupić nową.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz