Kajtek miał
ostatnio złe dni… Nic mu nie wychodziło. Nie mógł się skoncentrować, przez co w
szkole zbierał same „pały”! Czuł że jest z nim coś nie tak, ale nie chciał
nikomu zwierzać się i opowiadać o swoich problemach. Myślał o tym, żeby coś
zrobić z tym stanem rzeczy, ale odkładał ciągle te zamiary z dnia na dzień,
myśląc z ogromną nadzieją, że wszystko to się zmieni na lepsze od następnego
dnia. A zmieniało się – i owszem – z dnia na dzień, ale na gorsze. Mama Kajtka
też zauważyła, że z synem jest coś nie tak. Postanowiła jednak najpierw
porozmawiać o tym z mężem…
- Daniel – chciałam porozmawiać z tobą o naszym synu…
- A co? Coś przeskrobał???
- Sama nie wiem… Jest ostatnio jakiś dziwny – zamknięty w
sobie, apatyczny… Chyba trochę schódł…
- Daj spokój Irenko… To już przecież prawie mężczyzna!
Pewnie się zakochał pierwszy raz w życiu…
- O mój Boże! Żeby tylko nie to!!, bo jeszcze dziadkami
zostaniemy!
- Irenko – nie popadaj w panikę! Młodość u chłopca ma swoje
prawa…
Tymczasem Kajtek
znużony, od niechcenia przeglądał internet. Chciał poczytać coś o przesileniu
wiosennym i braku witamin w organizmie po okresie zimowym. Całkiem przypadkowo
natrafił na stronę firmy Dr. Gerard. Pomyślał sobie, że tam znajdzie dla siebie
coś interesującego. I nie mylił się! „CIASTKA NA DOBRY DZIEŃ”:
I po tym co tam znalazł i przeczytał, od razu poczuł się
lepiej. Intuicja podpowiadała Kajtkowi, że to jest tym, czego mu brakuje. Od
wielu kumpli słyszał już, że Dr. Gerard, to ma dobre ciastka. Ale jakoś to do
tej pory do niego nie przemawiało. Ale właśnie skojarzył sobie, że wszystko to
co mu dokucza, zaczyna się rano. Bo nie miał do tej pory niczego
na „dobry dzień”! Wszystko jednak dobre, co się dobrze kończy! Kajtek od
tej pory - dzięki firmie Dr. Gerard – miał już tylko dobre dni. Bo
systematycznie rano zjadał „CIASTKA NA DOBRY DZIEŃ”!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz