środa, 22 kwietnia 2015
Niezapomniana wycieczka.
W tym roku wiosna ropoczeła się wcześnie.Postanowiłem, że wybiorę się z rodzicami na wycieczkę do lasu.
Po wielogodzinnym namawianiu rodzice zgodzili się. Pojechaliśmy na następny dzień z samego rana po zjedzeniu śniadanaia. Na śniadanie mama podała gorące mleko i wyśmienite ciasteczka Dr Gerarda wit’AM musli, śliwka, czekolada.
Akurat w ten dzień była przecudna pogoda! Świeciło słoneczko i było +15 stopnii. Z rodzicami ucieszyliśmy się że pogoda dopisuje. Ubraliśmy się w ubrania, mama zrobiła pyszne kanapki i oczywiście zapakowała też ciasteczka wit’AM musli, jabłko, rodzynki, i pojechalismy.
Zatrzymaliśmy się w pobliskim lesie jakieś 20 km. od domu.
Po rozpakowaniu na polanie, tata zaproponował grę w siatkówke, zgodziłem się bo był to mój ulubiony sport. Kiedy gralismy mama co jakiś czas robila nam zdjęcia abyśmy potem mieli pamiątkę. Po godzinnym graniu zgłodnieliśmy.
Zaczęliśmy polaszować pyszne kanapeczki, a na deser zjedliśmy ciasteczka, które bardzo szybko znkikły z paczki.
Skończyliśmy jeść i mieliśmy zamiar iść w las kiedy nagle coś zaszeleściło. Z mamą przestraszyliśmy się ale tata powiedział, że panikujemy. Więc poszliśmy za nim. Kiedy szliśmy przeszło pół godziny nagle... coś wyskoczyło zza drzewa. Był to wielki dzik. Rozwszczeczony. Zaczęliśmy uciekać ile mieliśmy sił w nogach. Ja biegnąc cicho pochlipywalam, bo bardzo się wystarszyła. Biegliśmy tak kiedy nagle wyleciał lis. Myślałem że będzie już po nas, ale dziwnym trafem zwięrzęta odwrócily się. Wtedy byłem najszczęśliwszą osobą , bo cieszyłem się że nic się nam nie stało.
W pośpiechu wróciliśmy do auta i pojechaliśmy do domu.
Tego wiosennego spaceru nie zapomnę do końca życia, jak i moi rodzice.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz